Subiektywnie: Najlepsze brytyjskie seriale (część I)

W każdą środę chciałbym Wam zaprezentować swoje subiektywne zestawienia, w których będę pisał o swoich ulubionych (lub też nie) filmach, serialach, bohaterach, i tak dalej. Wyjątkowo w weekend, z okazji premiery Batmana i Supermana, mogliście na stronie znaleźć moje ulubione filmy powstałe na podstawie komiksów DC. Dzisiaj chciałbym zmienić klimaty i skupić się na brytyjskich serialach. W Wielkiej Brytanii powstaje tak wiele znakomitych produkcji, że postanowiłem podzielić to na dwie części. Pierwsza dzisiaj, druga za tydzień. Zaczynamy!

Technicy-magicy

Teoria wielkiego śmiechu

Ten serial traktuję jak swoistą odpowiedź Brytyjczyków na amerykańską Teorię wielkiego podrywu. Dwójka nerdów z działu IT i kobieta – muszą oni pracować razem w jednym miejscu. Sam serial jest znakomitą parodią i chociaż powielane są tutaj pewne stereotypy, to robione jest w tak lekki i świeży sposób, że nie sposób nie polubić tego serialu. Główni bohaterowie, dwaj informatycy to znakomite zestawienie – z jednej strony mamy na pozór normalnego gościa, który pomimo swojej nerdowskiej natury chce zawierać towarzyskie znajomości. Drugi natomiast jest już klasycznym przykładem informatyka-nerda, o których opowiada się sucharskie dowcipy zrozumiałe tylko i wyłącznie dla ludzi z branży. Jak na brytyjskie standardy przystało w Technikach-magikach ma się do czynienia ze specyficznym poczuciem humoru – czasami wulgarnym, czasami infantylnym, ale zawsze zabawnym. Dla fanów seriali komediowych z tamtych rejonów pozycja obowiązkowa.

Poniżej jeden z przykładów zabójczego humoru Mossa:

Peaky Blinders

Z nimi lepiej nie zadzierać

Absolutna perełka, serial ostry jak maczeta. Stacji BBC udało się tutaj w niesamowity sposób odwzorować powojenne Birmingham. Mroczny klimat wylewa się z każdego kadru, a w powietrzu unosi się niepokojąca aura. Gangsterka pełną parą i świat, do którego nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby wkroczyć. Tutaj ludzie są zmuszeni przejść na ciemną stronę mocy, aby mieć możliwość włożenia czegoś do garnka. To także znakomity materiał poglądowy, aby zobaczyć jak działały gangi na początku XX wieku. Brutalny świat, w którym ludzie obchodzą się ze sobą bez żadnych ceregieli. Dla fanów Zakazanego imperium oraz talentu aktorskiego Cilliana Murphy’ego pozycja obowiązkowa.

Broadchurch

Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi

O wielkości tego serialu świadczy chociażby to, że Amerykanie postanowili stworzyć na jego podstawie swój własny serial. To nie wszystko – do głównej roli zatrudnili tego samego aktora. To nie żarty. Zresztą nie ma co się dziwić amerykańskim producentom. Broadchurch to jeden z najlepszych kryminałów stworzonych przez Brytyjczyków w ostatnich latach. Miażdży klimatem – małe, senne, nadmorskie miasteczko w którym nic nie dzieje zostaje nagle obudzone przez straszliwą tragedię. Chodzi o morderstwo małego chłopca. Sprawcą może być każdy. Para detektywów badająca tę sprawę to znakomicie uzupełniający się duet. Niejednoznaczne charaktery i ciągłe zwroty akcji. Smaczku tej produkcji nadaje jeszcze jedna rzecz – prawie nikt, włącznie z aktorami nie widział kto stoi za tym morderstwem. Ekipa pracująca przy serialu dowiedziała się tego dopiero przy okazji kręcenia finałowego epizodu. Niesamowite, prawda?

Kumple

Bo dorastanie to trudna rzecz jest

Kaya Scodelario, Dev Patel, Nicholas Hoult czy Jack O'Connell. Mówią Wam coś te nazwiska? Jasne, obecnie są to gorące nazwiska na hollywoodzkim rynku. A przecież każdy z nich zaczynał swoją wielką karierę własnie w tym serialu. Produkcja, która znakomicie łączyła humor z trudami – nierzadko dramatycznymi – dorastania. Alkohol, narkotyki, złe towarzystwo, bijatyki, ciągłe imprezowanie – to tylko niektóre z elementów życia codziennego głównych bohaterów. A trzeba pamiętać, że nie każdy z nich wywodził się ze złego domu. Z pewnością osoby lubiące kontrowersyjne temat i seriale będą mógłby znaleźć tutaj coś dla siebie. Spora dawka mocnych scen, wulgaryzmów, niekiedy i przemocy. Takie serial mogli zrobić tylko Brytyjczycy. Oczywiście Amerykanie próbowali go zrimejkować. Nie wyszło.

Luther

Ja kontra cały świat

Jeżeli ktoś kiedykolwiek wątpił w aktorski kunszt Idrisa Elby niech czym prędzej odpala ten serial. Jak do tej pory życiowa kreacja aktora, który przecież ma za sobą również genialny występ w produkcji HBO, Prawo ulicy. Jeśli miałbym w skrócie opisać serial Luther to powiedziałbym, że jest to historia człowieka, który musi mierzyć się z całym światem. Przynajmniej on sam tak to odpiera. Kryminalna otoczka, niezwykle mroczna wydają się być tylko pretekstem do możliwości wniknięcia w głowę tego niezwykle inteligentnego i przenikliwego detektywa. Absolutny majstersztyk. Dla fanów tak zwanego "kina ambitnego" jest to pozycja obowiązkowa. Kto jeszcze nie widział, musi nadrobić!


Gracjan Mikitin
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)