Upadłe gwiazdy #1: Bruce Willis

Upadłe gwiazdy to nowy felieton z gatunku nieregularnych z dużymi intencjami na cotygodniowe podsumowanie kariery aktorskiej niegdyś "wielkich" nazwisk, a obecnie, z bliżej nie znanych nikomu powodów, przyjmujących mało istotne, a czasem nawet żenujące role. W swoim tekście staram się być obiektywnym jednak nie zawsze łatwo o taką postawę więc z tym może być różnie. Żeby nie przedłużać – zaczynamy!

Długo się zastanawiałem kogo posłać na pierwszy ogień. Wybór, choć dla niektórych może wydawać się kontrowersyjny, padł na Bruce'a Willisa.

Umówmy się – Willis zrobił dużo dobrego dla hollywoodzkiej kinematografii i naprawdę ciężko znaleźć kogoś kto nie ceni jego wczesnych produkcji bądź, co chyba niemożliwe, nigdy o nim nie słyszał. Aktor zaczynał swoją karierę w latach osiemdziesiątych od mało istotnych ról bądź gościnnych występów w ówczesnych serialowych hitach jak na przykład Policjanci z Miami czy Strefa mroku. Przełom nastąpił przy okazji premiery serialu Na wariackich papierach, gdzie już jako główny bohater u boku przepięknej Cybill Shepherd zajmował się rozwiązywaniem kryminalnych zagadek prowadząc małe biuro detektywistyczne.

Na wariackich papierach

Po sukcesie serialu było już górki. Pierwsze propozycje filmów komediowych oraz akcji zaczęły sypać się jak z rękawa i Willis miał z czego wybierać. Chyba każdy zna dzisiaj takie produkcje jak Randka w ciemno czy Zachód słońca; o pierwszej, żeby nie powiedzieć kultowej, Szklanej pułapce nie wspominając. Sukces tego ostatniego filmu dał aktorowi miano Gwiazdy przez wielkie "G". Co było dalej wiemy wszyscy: I kto to mówi, Hudson Hawk, Ostatni skaut, Ze śmiercią jej do twarzy, kolejne dwie Szklane pułapki, no i mega rola u Quentina Tarantino w Pulp Fiction.

Na planie Pulp Fiction

Późniejsze lata obfitowały w co raz to lepsze, co raz wyżej opłacane i co raz większe hity kinowe; bo kto nie słyszał o Piątym elemencie, Kodzie Merkury, Armageddonie czy Szóstym zmyśle – przez wielu uważanym za najlepszy w całej aktorskiej karierze Bruce’a Willisa. Wydawać by się mogło, że dobra passa i świetne wybory scenariuszy mogą trwać wiecznie. W końcu nie bez powodu mogliśmy go oglądać również w takich filmach jak Łzy słońca, Sin City: Miasto grzechu, Alpha Dog i Grindhouse vol. 2. Planet Terror.

Moim skromnym zdaniem spadek formy nastąpił gdzieś w okolicach 2007 przy okazji premiery niezbyt udanej Szklanej pułapki 4.0. Nie wiadomo czemu kolejne produkcje to już równia pochyła w dół z małymi odskoczniami, które niestety nie pozwoliły Willisowi podejmował dalej racjonalnych wyborów skryptów. Istnieje spora szansa, że o niektórych z jego dzieł nawet nie słyszeliście co tym bardziej wprawia w osłupienie przy aktorze tej rangi. Mowa tu chociażby o Szkole zgorszenia, Surogatach, Cop Out: Fujarach na tropie, Mokrej robocie, Paragrafie 44, Zimnym świetle dnia, Ogień zwalczaj ogniem, Księciu, Vice: Korporacja zbrodni czy jednym z nowszych – Extraction. Miałem (nie)przyjemność obejrzeć kilka z tych filmów i, wierzcie mi, nie macie czasu ani ochoty przez to przechodzić. W niektórych widnieje on jak nazwisko promocyjne na okładce żeby po paru scenach zniknąć bądź nawet zginąć na ekranie. Aż smutno się człowiekowi robi, kiedy całe dzieciństwo widział jak jego bohater ratuje niewinnych, a czasem całą planetę, przed złem i zniszczeniem, a kończy w taki sposób. W takim momencie trafnym wydaje się jego stwierdzenie, że jestem bardziej dumnym z bycia ojcem niż aktorem.

Bruce Willis z żoną

Niektórzy sądzą, że to kobiety stoją za całym złem na świecie więc może i tutaj jest w tym ziarnko prawdy. Po 13-letnim związku z aktorką Demi Moore, Willis ponownie ożenił się w 2009 roku z młodszą od siebie o 23 lata producentką/aktorką Emmą Heming, z którą ma dwójkę dzieci (plus 3 z poprzedniego małżeństwa). Nie chcąc wyjść na szowinistę, jest mała szansa, że życie osobiste nie zmusza aktora do podejmowania takich, a nie innych wyborów, co osobiście mógłbym zrozumieć. Szkoda mi jednak fanów, a co za tym idzie, szkoda mi siebie. Obudź się Bruce! Jeszcze masz szansę.


Marek Jacek
Kinomaniak. Fan filmów akcji z lat 80. i 90.. Z FDb związany od 2006 roku.