RECENZJA: Modelka

Młoda dziewczyna, która żyje marzeniami o karierze modelki wyrusza do Paryża. Kontrakt z agencją, pierwsze sesje i pierwsze sukcesy mogą zawrócić w głowie. Wbrew pozorom nie jest to jednowymiarowa opowieść o złym świecie mody i zagubionej nastolatce bezwiednie wspinającej się po schodach kariery. Modelka staje się kinem jednej bohaterki, opowieścią inicjacyjną z duszą atmosferą głupoty i zagubienia.

Mads Matthiesen skupia oko kamery na zmęczonej twarzy Emmy (Maria Palm), która postawiła wszystko na jedną kartę i wyjechała z małego duńskiego miasteczka, aby samotnie i samodzielnie zdobywać stolicę mody. Zostawiła za sobą kochającą rodzinę i niesamowicie zakochanego chłopaka. Zdumiewa fakt, jak szybko przystosowała się do nowego życia i inkorporowała zasady branży. Predysponowana do bycia modelką, z pełną determinacją kroczy przed siebie. Zdobywa po drodze wszystko to, czego pragnie. I choć nie raz zostaje zraniona i wykorzystana, nie potrafi wzbudzić sympatii i współczucia. Matthiesenowi udało się stworzyć wyjątkowo antypatyczną bohaterkę. Emma w swojej naiwności jest głupia i zupełnie nieświadoma. Podejmuje irracjonalne decyzje, które krzywdzą ludzi dookoła. Skutecznie manipuluje, aby ostatecznie stać się ofiarą swoich intryg.

Modelka może urzekać pięknymi zdjęciami i uroczym Paryżem z całym jego wyposażeniem w postaci dużych kamienic i klimatycznych uliczek. Matthiesen stawia jednak dość wyraźnie tezę o wyborze, jakiego musi dokonać Emma pomiędzy szaloną karierą a szarą i spokojną rzeczywistością. Rzecz rozgrywa się pomiędzy marzeniem, którego realizacja prowadzi do gwałtów, seksu i używek a nudnym życiem w rodzinnym miasteczku. Na szczęście Mads Matthiesen unika nadmiernej łopatologii i ciekawie opowiada obrazem. Niestety traci, kiedy z ust aktorów wybrzmiewają drętwe dialogi.

Film o modzie zazwyczaj piętnuje środowisko, przykleja mu odpowiednią łatkę, dlatego cieszy, że reżyser Misiaczka pokusił się na zaprezentowanie innego skojarzenia. Emma zachowuje się tak, bo nikt jej nie powiedział, że można inaczej. Zagubiona dziewczynka potrzebuje permanentnego potwierdzania własnej wartości. Czy to nie tacy ludzie sprawiają, że świat mody kojarzy się z karierą przez łóżko i uprzedmiotowieniem ciała? Matthiesen nie demonizuje swoich bohaterów, ale też nie wzbudza sympatii, dzięki czemu tworzy film o jednostce, a nie zwariowanym środowisku.

Ocena: 5/10