Dzień Bastylii - Robb Stark z 'Gry o Tron' w roli terrorysty

Richard Madden jako podejrzany o terroryzm kieszonkowiec w Dniu Bastylii, fot. Jessica Forde

Pamiętacie Robba Starka z Gry o tron? Oczywiście, że pamiętacie. W Dniu Bastylii wciela się w podejrzanego o terroryzm kieszonkowca. Gra tu u boku Idrisa Elby i Charlotte Le Bon. Polska premiera już w czerwcu.

Świetnie zrobione, trzymające w napięciu kino akcji. Francja, Dzień Bastylii. W paryskim metrze wybuchają bomby. W mieście rośnie panika. Poszlaki prowadzą do kieszonkowca Michaela Masona. Śledztwem kieruje doświadczony agent CIA, Sean Briar, który przeczuwa, że za zamachem stoi ktoś inny, dużo bardziej niebezpieczny… Ten ktoś doskonale wie, jaki będzie następny krok policji. Odsunięty od śledztwa Briar, rozpoczyna ryzykowną grę. Wbrew swoim zasadom decyduje się na współpracę z kieszonkowcem. Od tej chwili mają 24 godziny i mogą liczyć tylko na siebie.

Zawsze fascynował mnie Hitchcock i kino noir — wyznaje James Watkins, reżyser filmu. — Główne założenia scenariuszowe Dnia Bastylii wynikają właśnie z tych fascynacji i opierają się na prostym założeniu: przypadkowy człowiek pojawia się w złym miejscu o złej porze. Tylko tyle wystarczy, by uruchomić lawinę niebezpiecznych zdarzeń.

Richard Madden w roli Michaela, fot. Jessica Forde

Michael, kieszonkowiec jedyny w swoich fachu, jak co dzień wyrusza na polowanie… na cudze portfele. Dzień zapowiada się jak każdy inny. Jednak tym razem kradnie torbę z niecodzienną zawartością – to jest katalizator całej serii wydarzeń, które wymkną się spod kontroli.

Michaela Masona, amerykańskiego złodziejaszka gra szkocki aktor Richard Madden, który popularność zdobył dzięki roli Robba Starka w jednym z najpopularniejszych seriali ostatnich lat — Gra o tron. Michael to miejski szczur, bez większych moralnych rozterek, za to z ogromnym talentem do kradzieży. Intryga, w którą z impetem wpada, jest szansą na to, by mógł się określić kim chce być i po czyjej stronie stanąć. Kiedy go poznajemy jego życie wydaje się nie mieć żadnego celu. Działa instynktownie, bez planu. Kiedy spotyka Zoe i orientuje się, że w jej torebce jest coś bardzo cennego — nie może jej nie ukraść. Wtedy podpisuje na siebie wyrok, a jego życie gwałtownie nabiera przyspieszenia. Konsekwencje okazują się zabójcze — Michael przypadkiem detonuje bombę, która uśmierca niewinnych ludzi. Staje się wrogiem numer jeden dla całego Paryża.

Do scen walki, pościgów i biegania po dachach przeszedłem specjalny 15-stopniowy kurs — opowiada Richard Madden. — Uczyłem się wypadania przez okno, przeskakiwania przeszkód, spadania ze schodów, skakania między budynkami. Chociaż jeżeli mam być szczery to najbardziej fascynująca była nauka kradzieży — ocenia nie bez dumy aktor. Jego konsultantem był słynny Keith the Thief, który nauczył Maddena wyrafinowanych sztuczek kieszonkowców. — Jeżeli dobrze się przyjrzycie, zobaczycie, że to naprawdę ja robię te wszystkie złe rzeczy — śmieje się aktor.

Idris Elba jako Sean Briar

Główny bohater, w którego wciela się Idris Elba, to Sean Briar, bezkompromisowy agent CIA skazany w Paryżu na pracę za biurkiem po tym, jak jego misja na Dalekim Wschodzie wymknęła się spod kontroli. Briar nienawidzi papierkowej roboty i desperacko chce wrócić do prawdziwej gry. Jest skuteczny, choć czasem bardzo brutalny. Ufa tylko sobie, działa instynktownie, często wbrew wszystkiemu i wszystkim. Kiedy orientuje się, że został wplątany w grubszą niż podejrzewał akcję, odmawia posłuszeństwa swoim zwierzchnikom i zaczyna działać na własną rękę.

Szukaliśmy kogoś, kto łączyłby w sobie cechy Jasona Bourne’a i Brudnego Harry’ego — stwierdza producent David Kanter. — Twardziela, który nie cofnie się przed niczym, ale ma swoje zasady. Briar jest bohaterem ze skazą. Kimś, kto pod presją jest w stanie zaryzykować wszystko i wziąć sprawy w swoje ręce, bez oglądania się na procedury. Idris połączył wszystkie te cechy i sprzeczności — ocenia Kanter. — I co najważniejsze rozumiał nie tylko kim jest bohater, ale też kim może się stać doprowadzony do ostateczności.

Idris ma wygląd filmowej gwiazdy, silną osobowość i jednocześnie rodzaj głębokiej prawdy, która nadaje jego postaci wielowymiarowości. Niewielu jest aktorów, którzy mogliby to zagrać aż tak wiarygodnie i mocno. Michael Fassbender, Daniel Craig i Idris to kilku z nich — wylicza reżyser.

Relacja Briara z Michaelem, ulicznym cwaniaczkiem, to bijące serce całego filmu — wyjaśnia reżyser. — Pełne przemocy i agresji zawodowe metody Briara są dyskusyjne, a o Michaelu także nie można powiedzieć, że jest zwykłym złodziejem, który żyje z czyichś torebek i portfeli. Niejednoznaczni moralnie, pełni tajemnic, zagmatwani, trochę tak, jak zagmatwany jest dzisiejszy świat. To raczej nie wola ale okoliczności zmuszają bohaterów do opowiedzenia się po jednej ze stron barykady. Do bycia tym dobrym lub złym — podsumowuje Watkins.

Charlotte Le Bon jako Zoe, fot. Jessica Forde

Zoe, właścicielkę fatalnej torebki, zagrała wschodząca gwiazda kanadyjskiego kina Charlotte Le Bon. Wciela się w postać pełnej młodzieńczych ideałów aktywistki, której zadaniem jest detonacja bomby w pustym budynku. Ma być to bezkrwawy znak ostrzegawczy dla rządzących. Jednak tuż przed wykonaniem misji, zaczyna mieć wątpliwości i chce się wycofać. Wtedy pojawia się Michael, kradnie torebkę, zabiera wartościową zawartość, a resztę wyrzuca do śmietnika na ruchliwej stacji metra. Bomba wybucha. Od tej chwili Michael staje się terrorystą, Zoe musi się ukrywać, a Briar jest ich jedyną nadzieją na pozostanie przy życiu.

Po przeczytaniu scenariusza wiedziałam, że film ma mieć mocnych bohaterów i wiarygodną historię — wyznała Le Bon. — Bardzo spodobała mi się ta trójka antybohaterów. A kiedy dowiedziałam się, kto ich zagra, byłam zachwycona!

Zdjęcia kręcone były głównie w Paryżu, w październiku 2014 roku. Plan filmowy obejmował nieznane dzielnice, zaniedbane przedmieścia, opuszczone budynki, ciemne alejki ale również tak popularne miejsca, jak świątynia Sacre-Coeur na Montmartre. Wiele scen kręconych było tak, by pokazać różne punkty widzenia bohaterów, dzięki czemu widz może poczuć, że jest w samym środku wydarzeń.

Nie interesują mnie efekty specjalne, superbohaterowie, którzy łamią wszelkie zasady fizyki — dodaje Watkins. — Wolę prawdopodobne historie, realnych ludzi skonfrontowanych z ekstremalnymi sytuacjami. Dzięki temu widz może dać się ponieść historii i poczuć emocje bohaterów.

Idris Elba jako Sean Briar, fot. Jessica Forde

W pierwszych scenach filmu oglądamy imponujący pościg po dachach Paryża. Mason uciekając przed Briarem skacze pomiędzy budynkami, ześlizguje się po dachach, kilkakrotnie w ostatniej chwili udaje mu się uniknąć upadku. Scena była niezwykle wymagająca dla całej ekipy, jak i niebezpieczna dla samych aktorów. Poprzedziły ją miesiące treningów i tygodnie przygotowań. Ale było warto, bo efekt jest imponujący.

My naprawdę biegaliśmy po tym dachu! — śmieje się Elba. — Oczywiście mieliśmy kaskaderów, ale bardzo dużo zrobiliśmy sami. Biegaliśmy, skakaliśmy, biliśmy się. To było potwornie wyczerpujące, ale kiedy zobaczyłem efekt końcowy, wiedziałem że było warto. James był naprawdę wymagający, jeśli chodzi o naszą kondycję. Nigdy wcześniej nie grałem w filmie, w którym byłoby tyle scen walki. Musiałem podciągnąć się w różnych technikach i to było świetne doświadczenie. Staraliśmy się też, żeby sceny walk były tak surowe, jak tylko się da.

W moim ostatnim filmie Kobieta w czerni rozwijałem akcję bezczelnie wolno, najwolniej jak się dało — podsumowuje reżyser, James Watkins. — W tym filmie zobaczyłem możliwość skonstruowania opowieści, która będzie pędzić, bez hamulców i do ostatniej kropli krwi. Sam scenariusz nawiązuje do mięsistych thrillerów z lat 70., które uwielbiam: kręcone na ulicach, lekkimi kamerami z ręki, nadającymi akcji surowego, chropowatego charakteru.

Obraz do polskich kin trafi 3 czerwca 2016 roku, wtedy na własnej skórze będziemy mogli ocenić jak gorąco jest na mieście.

Źrodło: informacja prasowa


Arkadiusz Turek
Jako redaktor zajmuję się głównie kinem polskim i europejskim. Rodzime produkcje coraz częściej zasługują na promocję, choć nie mają takich "łokci" jak hollywoodzka maszyna. Rzucam więc do walki wszystkie swoje klawiatury i spróbuję to zmienić ;) Prywatnie jestem filmożercą, ale umiarkowanym kinomaniakiem (nie znoszę zapachu popcornu, gdyby nie on, zdecydowanie częściej chodziłbym do kina). W zamian buduję własne kino, gdzie zgromadziłem już ok. 5 tys. pozycji, w tym tysiąc polskich. Na fdb.pl od wiosny 2007 r.