RECENZJA: Outcast: Opętanie - odcinek 1

Głównemu bohaterowi serialu Outcast: Opętanie przyjdzie zmierzyć się nie tylko z upiornym chłopcem, będącym pod władzą diabła – jego największym wrogiem okażą się demony przeszłości, nieustannie nawiedzające mężczyznę.

Nowy cykl autora komiksu The Walking Dead niewątpliwie zrewolucjonizuje okultystyczne horrory równie skutecznie, jak wspomniane już historie o żywych trupach wpłynęły na nurt zombie movie, od nowa definiując koniec świata spowodowany nadejściem ożywieńców. Tym bardziej, że tym razem Robert Kirkman jest nie tylko twórcą noweli graficznej, na podstawie której powstał siedmiosezonowy tasiemiec grozy, lecz pełnoprawnym scenarzystą pilota Outcast: Opętanie. Jego wkład widać już od pierwszych scen odcinka – całe sekwencje stanowią wierne odzwierciedlenie komiksowych kadrów, a serialowy diabeł jest jeszcze straszniejszy niż go malują.

Fabuła Outcast: Opętanie skupia się wokół Kyle’a Barnesa (Patrick Fugit), który już od najmłodszych lat zmaga się z obecnością demonów w swoim życiu. Po pilocie serialu śmiało stwierdzić można, że i tym razem motyw grozy skonstruowany został w taki sposób, by ukazać psychologiczną zmianę głównego bohatera oraz osób w jego otoczeniu pod wpływem tego, co nieznane i przerażające. Podobny zabieg zastosowano już w The Walking Dead. Kirkman i tym razem rewelacyjnie łączy ze sobą elementy dramatu obyczajowego i horroru, szkicując ciekawe i wiarygodne portrety psychologiczne bohaterów swoich historii.

Nastrój grozy budowany jest rewelacyjnymi światłocieniami oraz demoniczną muzyką, potęgującą narastające napięcie. Nieprzyjemne odgłosy drapania i skrzypienia zostały nienaturalnie podgłośnione, a do przerażających scen retrospekcji użyto szarawych filtrów. Ciekawy efekt daje też zastosowanie do sekwencji egzorcyzmu podobnych ujęć, jak we współczesnych filmach akcji. Całość śmiało rywalizować może z klasykami gatunku pokroju Egzorcysty i Omenu.

Na krześle reżysera obsadzony został Adam Wingard i jest to wybór niemal perfekcyjny. Twórca kilkukrotnie na przestrzeni swojej filmografii pokazał, że dobrze orientuje się w estetyce horror, a pilot Outcast: Opętanie to opus magnum jego dotychczasowego dorobku. Pozostaje mieć nadzieję, że to on właśnie wyreżyseruje większość odcinków serialu.

Mieszkańcy cichego amerykańskiego miasteczka nie są jeszcze świadomi, że to w ich miejscowości rozegra się jedna z największych batalii człowieka z szatanem i chociaż kilka elementów wymaga jeszcze dopracowania (ze smolistym ukazaniem zła, jakim wymiotuje opętany chłopczyk na czele), to póki co serial śmiało aspiruje do bycia jednym z czołowych przedstawicieli gatunku grozy.

Moja ocena: 8/10


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.