RECENZJA: Outcast: Opętanie - odcinek 3

Trzeci odcinek Outcast: Opętanie wyznacza kierunek, w którym ruszy cała seria. Kyle Barnes (Patrick Fugit) oraz Wielebny Anderson (Philip Glenister), niczym inny komiksowy bohater – Constantine, stają się pogromcami demonów, przybywając na specjalne zaproszenie, by wypędzić złego.

Fabuła trzeciego odcinka serialu to punkt wyjściowy dla nowych wątków serii, bez wątpienia czekających na rozwinięcie w kolejnych epizodach. Kyle Barnes znów zyskuje śladowe ilości informacji o swoim darze/przekleństwie, jego przybrana siostra jest przerażona, gdyż do miasteczka przyjeżdża jej oprawca z przeszłości, a opuszczona przyczepa campingowa w środku lasu niewątpliwie służyła za czyjeś więzienie… W odcinku pojawia się też motyw syna Wielebnego – wyraźnie widać, że kaznodzieja cierpi z tego względu, nie wiadomo jednak dlaczego. Cała duszna atmosfera tajemnicy w idealny sposób zmusza widza do niecierpliwego oczekiwania na kolejny epizod serii.

Historia skupia się tu na opętanym mężczyźnie, który w przypływie złości bestialsko morduje bliską mu kobietę. Co ciekawe, motyw egzorcyzmów jest paradoksalnie najsłabszym i najmniej strasznym z trzech wątków odcinka. O wiele większe napięcie udaje się uzyskać twórcom w scenach, gdy Megan Holter (Wrenn Schmidt) przeszukuje mieszkanie oprawcy, a równocześnie z nią jeden z policjantów ogląda obskurne wnętrze opuszczonej przyczepy campingowej. Twórcy umiejętnie stosują tu technikę "od szczegółu do ogółu", w jakiej nakręcono m.in. serial Breaking Bad, co jeszcze bardziej przykuwa uwagę widza i buduje tajemniczy klimat. Kolejną kinematograficzną inspiracją niewątpliwie było Funny Games Michaela Haneke – brutalne sceny rozgrywają się najczęściej poza kadrem tak, aby oglądający słyszał jedynie przerażające odgłosy mordu.

Rewelacyjnym elementem odcinka jest świetna kreacja opętanego mężczyzny (w tej roli Philip Glenister). Aktor w idealny sposób łączy ze sobą cechy szalonego socjopaty z opanowanym, psychicznie chorym manipulatorem, pokroju Hannibala Lectera. Jest cyniczny, drażniący, niebezpieczny, a ponad wszystko skutecznie wpływa na czyny bohaterów, uciekając się do samych słów.

Poza okropnym product placementem, który wkradł się do trzeciego odcinka Outcast: Opętanie, serial wyraźnie rozwija się w bardzo dobrym kierunku, a sprawne przeplatanie się kilku wątków, czy zastosowanie zabwnych scen "na rozładowanie napięcia" (jak ta, gdy Wielebny zaczyna rozmawiać z Kylem Barnesem o elektronicznych papierosach) wskazuje, że twórcy posiadają idealne wyczucie historii.

Moja ocena: 7/10


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.