Stan Lee ironicznie o swoim występie w Deadpoolu i nie tylko...

Stan Lee, jako pomysłodawca właściwie każdego bohatera, drużyny, pojazdu czy lokacji komiksowego świata Marvela, może pochwalić się występem we większości adaptacji filmowych superbohaterskich historii obrazkowych. Autor z największym zaangażowaniem wypowiada się jednak o swoim cameo w kontrowersyjnym Deadpoolu.

Choć wytwórnie filmowe, realizujące superbohaterskie produkcje, ograniczone są przez sztywno spisane kontrakty, określające zakres podejmowanych historii czy ogólny dostęp do postaci i aktorów, Stana Lee nie obowiązują żadne rygorystyczne kwitki. Ojciec większości herosów komiksowego świata wystąpił zarówno w przygotowanym przez Sony Niesamowitym Spider-Manie, jak i produkcjach o X-Menach, stworzonych w studiu Fox oraz we wszelkich Thorach, Iron Manach i tym podobnych widowiskach, wchodzący w skład uniwersum Marvela, za które odpowiedzialne jest Walt Disney Studios. Autor historii obrazkowych najwięcej do powiedzenia ma jednak o swojej przedostatnim cameo, które odbyło się w Deadpoolu.

Stan Lee we Fantastycznej Czwórce (2005)

Stan Lee wciela się w filmie Tima Millera w mężczyznę zapowiadającego kolejne tancerki klubu ze striptizem. Sama scena trwa ułamek sekundy i jest właściwie niezauważalna, dla niewtajemniczonych, „niedzielnych” widzów. Autor komiksów ironicznie mówi, że owa zwięzłość wywołała u niego największy smutek. Szybko wyjaśnia:

„Chciałem pobyć trochę dłużej w klubie ze striptizem… Oni pozwolili mi wejść i od razu kazali wyjść…”

Kulisy filmu Fantastyczna Czwórka: Narodziny Srebrnego Surfera

Twórcy planują premierę Deadpoola 2 na rok 2017. Stan Lee zapewnia, że i w tym filmie otrzyma swoje cameo, różne od poprzednich wcieleń. O swoich występach w superbohaterskich produkcjach Marvela mówi:

„Gdy tylko powstaje nowy film, mam szczerą nadzieję, że [twórcy] zostawili dla mnie jakąś rolę. Jestem niesamowicie podekscytowany, robiąc to! Wydaje mi się zresztą, że fani też to lubią… Zdradzę Wam sekret: te produkcje zarabiają tyle dzięki moim cameo. Każdy chodzi do kina razem ze swoją dziewczyną, co nie? W trakcie seansu nudzi mu się i idzie kupić popcorn i przegapia mój występ. Film się kończy, a on mówi „Rany, przegapiłem cameo Stana Lee!”. Co zatem robi? Wraca, ponownie kupuje dwa bilety i idzie zobaczyć produkcję po raz kolejny. Dlatego te filmy zarabiają tyle – wszystko dzięki moim występom!”

Przegapiłeś cameo Stana Lee w Wojnie bohaterów? Kup drugi bilet i zobacz film raz jeszcze!


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.