Agentka Carter nienawidzi miłości podczas Wojny Bohaterów

Ostatnie miesiące nie były szczególnie radosne dla postaci Agentki Carter (Hayley Atwell) – jakiś czas temu studio ABC ogłosiło, że nie przedłuży serialu z jej udziałem o kolejny, trzeci sezon, a w najnowszym Kapitanie Ameryce jej postać ginie nagle w niewyjaśnionych okolicznościach. Aktorka wyznała jednak, że najbardziej z tego wszystkiego drażni ją scena pocałunku Steve Rogersa z jej siostrzenicą w najnowszym filmie uniwersum Marvela.

Sharon Carter a.k.a Agent 13 (Emily VanCamp) po raz pierwszy pojawiła się na ekranach kin w filmie Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz, gdzie wcielała się w rolę pracownika S.H.I.E.L.D., inwigilującego tytułowego superbohatera, udając jego sąsiadkę. Dopiero w Wojnie Bohaterów fani ostatecznie ujrzeli, w jakich relacjach spoczęła dwójka bohaterów z uniwersum Marvela. Na imprezie Dallas Comic Con Hayley Atwell oficjalnie powiedziała, jak bardzo nie cierpi sceny pocałunku między Stevem a Sharon i jak czułaby się z tym wszystkim Agentka Carter:

„Więc najpierw przewróciła by się w grobie. Powiedziałaby coś w stylu „no nie!”. Potem wstrzyknęłaby sobie niebieskie serum i stała się superzłoczyńcą. Rozłupałaby trumnę i starłaby ją [Sharon]. Starłaby ją na pył. A potem skopałaby tyłek Steve’a. Wiesz, myślę że… ja nie umiałabym randkować z chłopakiem mojej praciotki. Wydaje mi się, że ociera się to o lekkie kazirodztwo. A Peggy nie żyje! To coś więcej niż lekceważenie! Tak się nie robi! Tak się po prostu nie robi…”

Co ciekawe Kapitan Ameryka nie wiedział nawet, że Sharon jest spokrewniona z Carterami, do momentu pogrzebu Peggy w Wojnie bohaterów. Po ich pocałunku, nie widzimy już więcej Agent 13, a jej przyszłość w kinowym uniwersum Marvela jest wciąż nieznana. Być może jej relacja ze Stevem Rogersem pogłębiona zostanie w Avengersach 3 i 4, choć czy współgrałoby to z wątkiem o poszukiwaniach Kamieni Nieskończoności? Przekonamy się o tym dopiero 4 maja 2018 roku i 3 maja 2019, gdy do kin trafią obie obie części filmu, wieńczące 3 fazę Marvela.


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.