James Wan pragnie zaznaczyć swoją Obecność w latach 80.

Jeśli Obecność 2 przyprawiła Was o palpitację serca, nie bójcie się! – cykl doczeka się jeszcze co najmniej jednej kontynuacji.

Sequele horrorów mają to do siebie, że wraz z każdą kolejną częścią cyklu ich jakoś spada, recenzje są coraz słabsze, a dochody maleją. Obecność 2 zdaje się przełamywać ten stereotyp – skutecznie wypełnia widownie kin i zgarnia przy tym wysokie noty i uznanie zarówno ze strony profesjonalnych krytyków, jak i niedzielnych widzów, którzy lubią czasem bać się przy popcornie. Nic więc dziwnego, że wśród fanów serii wzrastają oczekiwania na kontynuację cyklu. Co ciekawe, trzecią część Obecności chce nakręcić nawet James Wan – reżyser dotychczasowych części. Oto, co powiedział podczas wywiadu z IGN:

[Warrnerowie] mają wiele historii, które tylko czekają na adaptację, więc myślę, że jest w czym wybierać przy kolejnych rozdziałach serii. Osobiście mam już upatrzoną jedną, ale nie zdradzę Wam żadnych szczegółów. Powiem tylko, że Obecność 1 i 2 działa się w latach 70. – część 3 trzeba zatem osadzić w latach 80-tych.

Nie ważne, czy ktoś wierzy we wiarygodność nadprzyrodzonych zjawisk, opisanych przez Eda i Lorraine Warren (w filmach grani przez Patricka Wilsona i Verę Farmigę) czy też nie – strasznych historii jest tak wiele, że dostarczą inspirację jeszcze na niejeden sequel, albo spin-off (jak miało to miejsce z produkcją Annabelle). Samo osadzenie akcji w latach 80-tych to genialny pomysł. Dekada posiadała swój charakterystyczny nastrój i atmosferę, której na próżno doszukiwać się w późniejszych latach 90-tych i w XXI wieku.

Przeniesienie akcji do lat 80-tych wyklucza zawarcie słynnej sprawy Warrenów, znanej jako Amityville Horror, która delikatnie poruszona została w Obecności 2. Z drugiej strony incydent ten zakończył się śmiercią opętanego, więc może celowo cała akcja zostaje przemilczana. W 1986 roku Warrenowie dokonali kolejnych słynnych egzorcyzmów w domu rodzinnym Snedekerów – nakręcono o tym film Udręczeni z 2009 roku.

Póki co nie wiadomo, jaka historia zaadoptowana zostanie na potrzeby kolejnej części Obecności. Jedno jest pewne – póki James Wan sprawuje piecze nad serią, fani kina grozy powinni spać spokojnie. Przyjemnych koszmarów!


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.