RECENZJA: Preacher - odcinek 3

Twórcy trzeciego odcinka Kaznodziei idealnie łączą ze sobą inteligentną komedię, ciekawy dramat i intrygujący kryminał. Socjopaci i szaleńcy konfrontują się na wielu płaszczyznach – trudno wymienić, która najbardziej zaciera granice pozorów normalności. Oto zresztą chodziło w komiksie – oto na szczęście chodzi w serialu.

Trzeci epizod Kaznodziei jest przede wszystkim zabawny. Twórcy stawiają na inteligentny humor zbudowany na wyrafinowanym absurdzie. Puenty wielu sekwencji są nie do przewidzenia, dzięki czemu widz zostaje przyjemnie zaskoczony, a nawet sprowokowany do śmiechu. Rewelacyjny dialog ze współczesną popkulturą, na kanwie którego zbudowana zostaje część gagów, jest dobrze wyważony. Trudno zapomnieć o scenie, gdy niesłychanie poważny Cassidy (Joseph Gilgun), podziwiając moc Jessego (Dominic Cooper), stwierdza, że został on rycerzem Jedi.

Epizod serialu Kaznodzieja jest o tyle ciekawy, iż wpisuje rozgrywające się wydarzenia w realny świat, w którym żyjemy. Cassidy przyznaje ze skruchą, że lubi Justina Biebera, a we wspomnianym już gagu pada nawiązanie do Gwiezdnych Wojen. Pozorna realność kłóci się z fantastycznymi wątkami niebiańskich wysłanników i wampirów oraz z przejaskrawionymi postaciami szaleńców. Taka jest zresztą konwencja całego serialu – świat Kaznodziei opiera się na pozornych kontrastach, które w ogólnym rozrachunku idealnie współgrają ze sobą.

Oś fabuły skupia się wokół postaci Tulip (Ruth Negga). W scenie, gdy zostaje zatrzymana przez policję, twórcy umiejętnie rozbierają jej profil psychologiczny na części pierwsze, ukazując, jaka naprawdę jest była narzeczona Jessiego. Pozorna twardość, której nie powstydziłby się niejeden męski bohater serialu, jest tylko staranną maską, skrywającą niesłychany ból po utracie ukochanego. Socjopatyczne zapędy pięknej latynoski mają na celu zatrzeć jej bezradność wobec otaczającego świata. Jedno jest pewne – Tulip jest niebezpieczna, a jedyną osobą, mogącą ją poskromić jest Jesse. Ich relacja przypomina związek Bonnie i nawróconego Clyde’a – oni również są młodzi, groźni, a przy tym nad wyraz atrakcyjni.

Twórcy nakreślają nastrój emocjonalny postaci w serialu, w umiejętny sposób bawiąc się światłocieniem. Mroczny gabinet antagonisty sezonu, Odina Quincannon (Jackie Earle Haley), w którym słychać jedynie odgłosy zarzynanych zwierząt, od pierwszych chwil wskazuje, że mamy do czynienia z groźnym psychopatą. Liczne zbliżenia na twarz ukazują zróżnicowane emocje bohaterów – smutne oczy Tulip, ukryte w spiętej twarzy czy spocone czoło szalonego Odina.

Dwa pierwsze odcinki Kaznodziei służyły wprowadzeniu poszczególnych bohaterów serialu. Trzeci epizod daje nam szczątkowe fundamenty fabuły. Jedno jest pewne – ta historia niewątpliwie i dosłownie poruszy Niebem i Ziemią.

Moja ocena: 9/10


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.