Jak powstała największa bitwa w historii Gry o tron

Odcinek 9. Gry o tron wzbudzał niemałe emocje. W końcu miało dojść do wielkiej bitwy, jakiej jeszcze nie widziały oczy fanów. Po niedzielnej emisji w sieci pojawił się wywiad z reżyserem Miguelem Sapochnikiem, w którym twórca opowiada, jak powstała największa bitewna inscenizacja na małym ekranie. W poniższym artykule mogą znaleźć się spoilery, czytacie na własną odpowiedzialność.

To najbardziej skomplikowana logistycznie rzecz, w jaką byłem kiedykolwiek zaangażowany – mówi Sapochnik.

Reżyser opowiedział o szczegółach, które sprawiły, że Battle of the Bastards pojawiła się w takiej formie na ekranie. A wypowiedzi twórcy dają trochę inne spojrzenie, nie tylko z perspektywy Jona Snowa i Ramsaya Boltona, ale z unikalnej strony reżyserskiej pracy za kamerą.

Oglądałem każde pole bitwy, jakie mogłem znaleźć (nagrania, jak i te prawdziwe), szukałem jakiegoś wzoru – co działa, co się sprawdza, a co nie. Co sprawia, że jest się w danym momencie i nie chce się z niego wyjść. Najbardziej spodobało mi się Ran Akiry Kurosawy. Jedną rzeczą, którą zauważyłem, podczas mojego researchu, jest fakt, że sposób inscenizacji bitew ogromnie się zmienił na przestrzeni lat. – opowiada reżyser.

Po Hardhome było sporo radości w biurach Gry o tron. Teraz czuliśmy, że Battle of Bastards musi być większy i lepszy. Czułem presję i starałem się ją stłumić tak szybko, jak to możliwe przez powtarzanie słów "Zróbmy to najlepiej jak potrafimy" niczym mantrę. To nie oznacza, że zrobienie lepszej bitwy jest unikaniem pomysłów innych. Bitwy zostały już zrobione na wszystkie sposoby. Najważniejsze jest wybranie punktu widzenia.

W końcu reżyser zdradził, na jakiej bitwie się wzorowano:

Początkowo wzorowaliśmy nasze starcie na bitwie pod Agnicourt, która miała miejsce między Francją i Anglią w 1415 roku. To jednak wymagało zmian ze względu na budżet, więc zmieniliśmy spojrzenie, sięgając po bitwę pod Kannami pomiędzy Rzymianami i Hannibalem w 216 r. p.n.e.

Producenci serialu mieli przed sobą trudne zadanie. Nagrywanie tak wielkich scen wymaga ogromnego budżetu oraz liczenia się z opóźnieniami, zmianami i dodatkowymi kosztami. Ekipie przez kilka dni przeszkadzał ogromny deszcz, co zamieniło pole bitwy w ogromny basen z błotem.

Strategia i taktyka była kluczowa dla Davida i Dana [producentów]. Chcieli, abyśmy się skupili na tym w dużej mierze tak, żeby można było naprawdę zobaczyć sposób, w jaki Ramsay usidla i przerasta bronią Jona dokładnie tak, jak Davos planował pokonać armię Boltona. Zrobiłem też mały research w działaniach Aleksandra Wielkiego, który słynął ze swojej wojennej sprawności i dobrej strategii. Podobało mi się wizualne przedstawienie muru Boltona z czerwonymi i białymi krzyżami na tarczach. Wygląda to bardzo faszystowsko i obrazowo.

Najtrudniejszą sceną było nagranie spojrzenia na poszczególne frakcje jeszcze przed faktyczną bitwą. Sprawienie, żeby gromada koni stała w miejscu przez cały dzień i nic nie robiła jest o wiele trudniejsze niż sprawienie, żeby biegały dookoła. Zdarzało się, że sikały i wypróżniały się, nawet w połowie tekstu dialogu.

Przed nami jeszcze ostatni odcinek sezonu. Poprzeczka została postawiona dość wysoko. Czego możemy się spodziewać?

Wydaje się, że będzie równie epicki jak odcinek 9… ale z zupełnie innych powodów.

Źrodło: ew.com