RECENZJA: Facet na miarę

Komedia romantyczna króluje od kilku lat i nie zapowiada się, aby miała zniknąć z czołówek box office. W końcu lubimy oglądać bajki, nierealistyczne spotkanie księcia i księżniczki, którzy z pozoru nie pasują do siebie, ale rażeni strzałą Amora, wpadają w sidła miłości. Lekkość opowieści i eskapistyczne właściwości doskonale spełniają się w prozie codziennego życia. Facet na miarę spełnia schematy gatunkowe, ale jest przy tym orzeźwiający w poczuciu humoru i bohaterach.

Niegłupia opowieść o akceptacji siebie, miłości i różnorodności łatwo mogła wpaść w koleiny rubasznego żartu czy moralizującej przypowiastki o nie ocenianiu ludzi po pozorach. Laurent Tirard skupił się jednak na wykreowaniu magicznego świata i chemii między postaciami. Kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością rozpoczynają swój romans od przypadku, telefonicznej rozmowy i niewinnego spotkania. Diane (Virginie Efira) jest klasyczną blondyną z dobrą pozycją zawodową i pewną dozą francuskiej nonszalancji. Alexandre (Jean Dujardin) to wielki człowiek małego wzrostu (1,36 cm!), który posiada ponadprzeciętną wyobraźnię i pasję. Połączenie tych dwóch światów skutkuje dobrym humorem sytuacyjnym i inteligentnym żartem.

Facet na miarę nie tylko jest komedią romantyczną, ale również lekcją przyjmowania tego, co daje los. Diane musi zweryfikować swoje marzenia i wyobrażenia o miłości, aby w pełni zaznać szczęścia. Tworzenie związku z mężczyzną wzbudzającym nienaturalne zainteresowanie jest dla niej jak skok ze spadochronem. Rzucenie się w przepaść z pełnią lęków i obaw. Tirard ciekawie wygrywa wątpliwości bohaterki, myśli podbija obrazem, ale nie używa nadmiernej łopatologii.

Jean Dujardin błyszczy na ekranie. Nic nie jest w stanie przysłonić jego charyzmy i wyważonego komizmu. Doskonale współgra z Efira, dzięki czemu film zyskuje piękną wizualną oprawę. Na uwagę zasługuje również ścieżka dźwiękowa pełna energicznych dźwięków, jak i nostalgicznego wzruszenia, która jest uzupełnieniem obrazu a nie tylko zbędnym dodatkiem.

Facet na miarę to francuska komedia pełna ciepła i uroku. Doskonała alternatywna na gorący letni wieczór. Tirard pokazuje, że miłość jest czymś więcej niż zauroczeniem powierzchownością. Bohaterowie sprawiają, że mięknie serce. Dostajemy naiwność bez bolesnej głupoty.

Moja ocena: 6/10