RECENZJA: Kamper

Kamper (Piotr Żurawski) tańczy na kolorowym parkiecie. Z głośników leci głośna muzyka, a on upojony alkoholem miota się w małej przestrzeni jednocześnie wesoły i smutny, pewny siebie i zagubiony. Ta scena może być metaforą jego życia. Dorosły mężczyzna, który wciąż pragnie żyć z dziecięcą naiwnością, spontanicznością i brakiem obowiązku. Czy takie jest współczesne pokolenia trzydziestolatków? Łukasz Grzegorzek nie generalizuje, ale sprawnie rezonuje ze swoją widownią i nienachalnie zmusza do refleksji.

Zwyczajna para. Z pozoru szczęśliwe małżeństwo, pełna pasji i zainteresowań. Mania (Marta Nieradkiewicz) odważnie stawia kroki na drodze do realizacji własnych marzeń. Wie, czego chce i do czego dąży. Dojrzała i gotowa do odpowiedzialnego życia rusza przed siebie, zostawiając nieco z tyłu swojego męża – dzieciaka. Kamper zachowuje się jak wieczny chłopiec, zanurzony w grach komputerowych, który z każdej poważnej rzeczy potrafi zrobić zabawę. Grzegorzek opowiada swoją historię w oparciu o kontrasty i przeciwieństwa, a dzięki temu pokazuje dwie postawy życiowe i dwa różne światy, które się przenikają, ale niestety niczego się od siebie nie uczą.

Kamper urzeka swoją prostą konstrukcją i zwyczajnymi bohaterami, z którymi z łatwością można się utożsamić. Piotr Żurawski staje się ucieleśnieniem chłopięcego uroku, dziecięcego zagubienia i rodzącej się męskości. Jego Kamper ilustruje zagubienie młodych ludzi, zawieszenie ich w wygodnej przestrzeni „posiadania wszystkiego”. Wygodna życia czyni go pasywnym, a wytrącenie z bezpiecznej pozycji dzieciaka, popycha go w stronę nieco nastoletniego eksplorowania.

Debiutujący reżyser sprawnie prowadzi swoich bohaterów. Stają się oni wielowymiarowi i dobrze osadzeni w rzeczywistości. Kamper może stać się everymanem, ale nie wpada w stereotypy niedojrzałego dzieciaka czy gracza komputerowego. Grzegorzkowi udało się wyważyć swoje postaci, dzięki czemu opowieść nie staje się wydumaną analizą czy przestrogą. To ciekawa obserwacja wykonana w lekki i odświeżający sposób. Smutna komedia o dorastaniu.

Moja ocena: 7/10