Karlowe Wary 2016: Life, Animated

Czy o autyzmie można opowiadać w wesoły i bezpretensjonalny sposób? Nie popadać w nuty smutku, przegranego życia i rozpaczy? Filmy wielokrotnie odkrywały cienie, ale rownież i blaski bohaterów dotkniętych autyzmem, choćby w Rain Man czy Dziewczynie z szafy. Rezyserzy głównie koncentrowali się na wyobcowaniu i izolacji, na szczęście nie zapomnieli o uśmiechu i chwytaniu chwili. Tak tez jest u Rogera Rossa Williamsa, który opowiada o wkraczaniu w dorosłość i samodzielne życie Owena.

Owen Suskind był radosnym i bardzo aktywnym dzieckiem do trzeciego roku życia. Pewnego dnia zamilkł i wycofał się do własnego świata. Cisza i brak kontaktu z synem jest bardzo trudnym doświadczeniem dla rodziców, którzy pełni empatii i przerażenia pragną zrobić wszystko dla jego dobra. Williams pokazuje mądrą i ciepłą rodzinę, która w doskonały sposób adaptuje się do nowej sytuacji. Dostajemy ich punkt widzenia, stajemy się świadkami ich relacji i ogromnej miłości, w której kluczem do porozumienia z synem stają się animowane bajki Disneya.

Life, Animated jest filmem krystalicznym, pełnym wzruszeń, głównie dzięki sportretowaniu silnych więzów rodzinnych i dojrzewającego chłopaka, który zyskuje precyzyjne instrukcje dotyczące życia w społeczeństwie. Owen jest bystry, pogodny i chętny do nauki. Jego uczucia są czyste, bez kalkulacji i gry pozorów. To właśnie otwartości i nieustanne odkrywanie rzeczywistości, która różni się od tej bajkowej przynosi ciekawą alternatywę. Znajdowanie odpowiedników disnejowskich sytuacji w otaczającej go rzeczywistości, tłumaczenie emocji i zachowań ludzi. Urzeka scena, w której starszy brat próbuje mu wytłumaczyć interakcje damsko-męskie, wkraczając w sferę seksualną. Jest przy tym zabawnie oburzony, że kazdy bajkowy romans kończy się pocałunkiem.

Owen jest odważny, zdecydowany i ciekawie oprowadza po własnym świecie. Life, Animated nie jest wyszukany w swojej formie. Nie ucieka od dokumentalnego opowiadania z gadającymi głowami, które pozwalają głębiej zajrzeć w ich prywatną, chermetyczną rzeczywistość, ale poruszony temat i brak zadęcia są w stanie przykryć ograniczenia standardowego opowiadania. Zdecydowanie warto poznać Owena.

Moja ocena: 6/10