Karlowe Wary 2016: Zoology

Samotność w konserwatywnej społeczności, napiętnowanie, mobbing w pracy i bycie innym to główne motywy filmu Ivana I. Tverdovskiyego. Natasha przypomina zaniedbane kurczątko, które nie potrafi stanąć w swojej obronie. Choć już dawno przekroczyła 40-tkę, mieszka z matką i nie ma przyjaciół. Smutne i przerażone oczy budzą sympatię i nutkę współczucia, przez co automatycznie kibicujemy jej w walce o szczęście.

Tverdovskiy porusza temat wyobcowania i bycia innym, angażując do swej historii fantastyczne motywy. Natasha jest taka jak inne kobiety, ale pod ubraniami skrywa wstydliwy ogon, który stawia ją gdzieś w pół kroku miedzy człowiekiem a dziwnym wybrykiem natury. Zamknięta w sobie celebruje chwile ze zwierzętami w klatkach zoo. Choć sama jest wolna i niczego jej nie brakuje, znajduje się w potrzasku, gdzieś pomiędzy baśnią a rzeczywistością, a otaczająca ją rzeczywistość tylko podkreśla motyw wyobcowania i uwięzienia.

Zoology staje się niczym realistyczna baśń o poszukiwaniu szczęścia i kluczu do akceptacji siebie. Reżyser ciekawie buduje postać i jej relacje z otoczeniem, ale ostatecznie ponosi klęskę zbyt powierzchownym przejściem wokół tematu braku akceptacji wobec inności, odrębności.

Film w dużej mierze staje się historią miłości i drogi do samoakceptacji. Natasha przegląda się w oczach mężczyzny, który zaczyna się nią interesować. Powoli ewoluuje, a na jej ustach pojawia się uśmiech. Sam obraz staje się nieco bardziej radosny i pełen humoru. Tverdovsyi nie uderza w wysokie nuty powagi, traktuje swoich bohaterów z przymrużeniem oka, ale bez naiwności czy pobłażania. Ucieka w dość przyziemne metafory, aby pokazać, że inny nie znaczy gorszy. Oryginalność nie musi być piętnowana, a brak zrozumienia budzi strach i dezorientację.

Zoology wciąga swoją wielowarstwową opowieścią o poszukiwaniu szczęścia, ale rozczarowuje przewidywalnymi wnioskami, które pozbawiają widza nadziei. Idzie na skróty, eksploruje zbędne motywy, przez co traci przestrzeń na pogłębienie tematu. Baśniowy potencjał został zmarnowany, a ogon wciąż pozostał w ukryciu.

Moja ocena: 6/10