Karlowe Wary 2016: Complete Unknown

Sensualne oddziaływanie zbliżeniami twarzy towarzyszy całemu filmowi. Intymny portret dwojga ludzi, którzy spotykają się po piętnastu latach i próbują dowiedzieć czegoś o sobie. Joshua Marston tworzy bezpretensjonalną opowieść o poszukiwaniu, uciekaniu i byciu kompletną niewiadomą dla drugiego człowieka.

Alicie (Rachel Weisz) zmienia swoją tożsamość z dnia na dzień. Żyła w Meksyku, Chinach i Tasmanii, kreując siebie na nowo. Z odwagą wkracza w nowe życie, ucząc się otaczającej jej rzeczywistości. Z biegiem czasu wyrobiła w sobie łatwości uciekania od przeszłości. Z lekkością przybiera maski, kreuje postaci i wkracza w nowe środowisko niczym w teatralną przestrzeń, gdzie odgrywa kolejną rolę.

Complete unknown pełne jest tajemniczość, niedopowiedzeń i zawieszenia emocji, gdzieś, między słowami. Marston skupia się na wydarzeniach rozgrywających się jednego wieczoru. Opowiada o kobiecie, która jest zdecydowanym demiurgiem swojego życia, kosztem stabilizacji i budowania więzi. Z jej twarzy można wyczytać pewność siebie, odwagę, jak i zagubienie oraz lęk przed zaangażowaniem.

Film zyskuje niesamowitą aurę głównie dzięki aktorom. Michael Shannon czuje się wyjątkowo dobrze w roli everymena, który usadowiony wygodnie w komfortowym życiu z przewidywalna pracą i kochająca żoną czuje się najlepiej. Ryzyko i zmiany są mu obce. Rachel Weisz zachwyca wyjątkową powściągliwością i urokiem. Alice nie podlega łatwym kategoryzacjom i staje się ucieleśnieniem szekspirowskiego motywu życia jako teatru.

Marston stworzył wciągający dramat. Skromny, opierający się na oszczędnych środkach wyrazu, ale wyjątkowo poruszający, dzięki dużemu skupieniu na bohaterach, którzy, choć dokładnie nakreśleni, stają się naczyniem na własne emocje, przemyślenia interpretacje. Nieznane, do którego dążą bądź od którego uciekają, staje się niezwykle ciekawe.

Moja ocena: 7/10