RECENZJA: Agent i pół

Kino komediowe opiera się na kontrastach. Wystarczy, że bohaterami są: gruby i chudy, brzydki i ładny, popularny i prześladowany, aby wzbudzić salwy śmiechu. Z takiego założenia wyszedł Rawson Marshall Thurber, wprowadzając postacie będące w opozycji do siebie. Jednak humoru opartego na antagonizmach wystarczyło na kilka minut i nawet wprawieni komediowi aktorzy nie są w stanie obronić martwego scenariusza.

Prześladowany ze względu na swoją tuszę w czasach licealnych Robbie The Dick (Dwayne Johnson) zmienia się Boba Stone (nazwisko prawdopodobnie ze względu na kamienne muskuły) i postanawia wciągnąć w międzynarodową intrygę swojego jedynego obrońcę Calvina (Kevin Hart). Szkolny prymus, zdobywca serc z ogromnymi perspektywami na przyszłość wylądował na stanowisku księgowego, a na horyzoncie jest brak możliwości awansu i rozwoju. Losy bohaterów pobiegły krętymi ścieżkami, pokazując, że nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. Nie zawsze jest się panem swojego losu.

Agent i pół jest typowym buddy movie, gdzie dwóch kumpli musi się zmierzyć ze złem całego świata. Intryga szyta grubymi nićmi może przynieść odrobinę zaskoczenia, ale z góry wiadomo, jak potoczą się losy Boba i Calvina w momencie ich spotkania. Thurber wędruje od punktu do punktu, dokładnie odrysowując sytuacje konfliktowe i tarcia pomiędzy postaciami, ale dość szybko traci cały potencjał komediowy. Widać, że wprawieni w boju Johnson i Hart próbują nadać scenom nieco bardziej drapieżnego tonu, ale ostatecznie ponoszą klęskę. Zabawa i bawienie się formą zostaje przysłonięte łopatologicznym morałem o nieocenianiu ludzi po pozorach. Poza tym kariera nie jest najważniejsza, ale szczęście, rodzina, przyjaźń oraz dzieci.

Film, mimo wszystkich niedoskonałości, jest poprawną rozrywką. Bez wygórowanych oczekiwań można odnaleźć kilka dobrych scen i ciekawych inscenizacji (wyprowadzanie samolotu przez Johnsona). Mięśniak i mięczak – intelektualista radzą sobie dobrze w kinie zrobionym dla relaksu. Nie spodziewajmy się niczego więcej.

Moja ocena: 5/10