Więcej efektów specjalnych niż we Władcy Pierścieni - jest zwiastun Czerwonego Kapitana

Maciej Stuhr jako kpt. Krauz w filmie Czerwony kapitan.

Czerwony Kapitan to nowy thriller sensacyjny z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Film nakręcony został z dużym rozmachem, a jak podkreśla producent Agnieszka Kurzydło – klatek filmowych z efektami specjalnymi jest więcej niż w spektakularnym Władcy Pierścieni. Prezentujemy oficjalny polski zwiastun.

Maciej Stuhr w mocnym thrillerze utrzymanym w najlepszym skandynawskim stylu! Czerwony Kapitan to ekranizacja bestsellera Dominika Dána, który w czasie służby w policji przeżył większość z tego, co później opisał w książce. Polskim koproducentem jest firma Mental Disorder 4, która odpowiada za takie obrazy jak: W imię… Małgorzaty Szumowskiej, Bejbi Blues Katarzyny Rosłaniec, Kebab i horoskop Grzegorza Jaroszuka i Czerwony pająk Marcina Koszałki.

Czerwony Kapitan miał już swoją premierę na Słowacji, gdzie stał się absolutnym hitem – film z Maciejem Stuhrem został znakomicie przyjęty przez publiczność i ustanowił nowy rekord liczby widzów w weekend premierowy. Oto oficjalny polski zwiastun Czerwonego Kapitana:

Efekty specjalne – cóż, w filmie jest ich dużo, bardzo dużo – opowiada Agnieszka Kurzydło reprezentująca polskiego koproducenta filmu Czerwony Kapitan, firmę Mental Disorder 4. – Po zakończeniu prac nad filmem okazało się, że w Czerwonym Kapitanie mamy więcej klatek z efektami specjalnymi niż we Władcy Pierścieni. Najszlachetniejsze efekty specjalne to takie, których widz nie będzie w stanie wyłapać. W Czerwonym Kapitanie nie ma ani jednej sceny, która nie zostałaby zmodyfikowana przez naszych specjalistów od efektów specjalnych. A to wybitni specjaliści zazwyczaj pracujący na potrzeby rynku amerykańskiego (W Czechach w przeciwieństwie do Polski – dzięki polityce podatkowej tamtejszego rządu i dzięki zachętom dla inwestorów realizuje się bardzo wiele amerykańskich produkcji). Modyfikacje obrazu Czerwonego Kapitana konieczne były zarówno w odniesieniu do plenerów, które trzeba było komputerowo doprowadzić do stanu sprzed 25 lat, jak i w odniesieniu do wnętrz, gdy np. Richard Krauz (Maciej Stuhr) cudem uchodzi z życiem z płonącego domu. W Czerwonym Kapitanie jest wszystko, co lubią wielbiciele kryminałów: pościgi, strzelaniny, wybuchy, zdeprawowani ubecy, sprawiedliwy bohater walczący o prawdę. Jest miłość, pasja, porażki i zwycięstwa. Bardzo lubię ten film, ponieważ przy zachowaniu cech gatunku, Czerwony Kapitan to film oryginalny, niekopiujący amerykańskich klasyków – i taki, który działa na widza. Czerwony Kapitan to blisko dwie godziny wspaniałej rozrywki. Jednocześnie jest to wartościowy film, który dotyka spraw poważnych, a w naszym regionie nadal żywych – będących przedmiotem ciągłych polemik i dyskusji – zapowiada Agnieszka Kurzydło.

Maciej Stuhr jako kpt. Krauz w filmie Czerwony kapitan, fot. Krzysztof Kuczyk.

Rok 1992. Po upadku komunizmu pozostało wiele nierozwiązanych spraw kryminalnych, których sprawcy nigdy nie ponieśli kary. W ręce Krauza (Maciej Stuhr) – ambitnego, młodego detektywa z Wydziału Zabójstw, wpada jedna z nich. Na miejskim cmentarzu odnalezione zostają zwłoki z licznymi śladami tortur. Świadomi niebezpieczeństwa, Krauz wraz ze swoim partnerem, postanawiają rozwiązać zagadkę. Wszystkie tropy prowadzą do "Czerwonego Kapitana" – owianego złą sławą specjalisty od "ostatecznych" przesłuchań z czasów minionej władzy. Niewielu przeżyło spotkanie z nim. Z każdą minutą śledztwa wychodzi na jaw coraz więcej faktów, a podejrzenia padają na najwyższych decydentów policji i Kościoła.

Filmu wypatrujcie w polskich kinach już od 26 sierpnia 2016 roku.

Źrodło: informacja prasowa


Arkadiusz Turek
Jako redaktor zajmuję się głównie kinem polskim i europejskim. Rodzime produkcje coraz częściej zasługują na promocję, choć nie mają takich "łokci" jak hollywoodzka maszyna. Rzucam więc do walki wszystkie swoje klawiatury i spróbuję to zmienić ;) Prywatnie jestem filmożercą, ale umiarkowanym kinomaniakiem (nie znoszę zapachu popcornu, gdyby nie on, zdecydowanie częściej chodziłbym do kina). W zamian buduję własne kino, gdzie zgromadziłem już ok. 5 tys. pozycji, w tym tysiąc polskich. Na fdb.pl od wiosny 2007 r.