RECENZJA: Perłowy Guzik

Dokumentalistyka już dawno sięga po narzędzia niekonwencjonalne i staje się czymś więcej niż relacjonującym wydarzenia protagonistą. Perłowy guzik nie boi się stosować metafory. Jednak poetyka nie ma działać znieczulająco na krwawe wydarzenia, o których opowie, a dopisywać kolejne znaczenia. Dyskretnie tworzy pamflet na człowieka, a poemat dla przyrody.

Zaczyna się naprawdę niewinnie. Zapierające dech w piersiach widoki – prawdziwe, nie tapety na pulpicie od Windowsa, czy pocztówki z wakacji. Niepozorna i piękna eskalacja przyrody oraz rozprawka narratora o wodzie we wszechświecie, stylizuje się na kolejny numer National Geographic. Jednak to dyskretna sugestia do tego co natura wręczyła człowiekowi, a jak on nieudolnie podziękował za prezent. To metafizyczna dokumentalistyka łącząca medytacje z opowieścią o krwawych wydarzeniach w Chile.

Rozpiętość historyczna dokumentu jest ogromna, jednak nie wprowadza to stylistyki gadających głów, czy nienatchnionego materiału wysuszonych głosów z TVP Historia. Reżyser podąża po osi czasu Chile. Od czasów kolonializmu po dyktaturę. Nie zapomina również o morderstwach przeciwników reżimu, poświęcając czas na refleksje o eksterminacje rdzennej ludności Patagonii. To nie jest jednak wyliczanka, a dis na człowieczeństwo.

Patricio Guzman jest dociekliwy, ale poetycki i pełen pomysłów na snucie okrutnych historii dotkliwe jednak nie w manierze kontrowersji. Pokazuje nam twarze siedzących w więzieniach, jak niemalże podczas Sceny zbrodni, inscenizując pewne momenty. Jednak nie idzie na skróty, a tworzy traktat o źle i jego pochodzeniu od człowieka. Jest to coś więcej, niż zaangażowana antropologia naukowa. To utwór zdecydowanie zbliżony do liryki – liryka dokumentalna to termin do stworzenia specjalnie dla tego twórcy. Nie wystarczy mu dotarcie do ostatnich żyjących ze starych ludów, znających wymarły język, czy zapuszczanie się pod wodę w celu szukania elementów udowadniających okrucieństwo i tortury wcale nie sprzed tysięcy lat. Cenna jest tutaj obecność poety, pisarza. Jest to klamra spinająca metodę narracyjną artysty.

Perłowy guzik to perełka wśród współczesnego dokumentu. Pod koniec filmu pada zdanie o tym, jak przyroda i wszystkie jej elementy się ze sobą komunikują i dlatego trwają. Po czym następuje wymowna cisza… ponieważ człowiek z człowiekiem tak nie potrafi.

Ocena: 8/10