Nerve - Dave Franco wchodzi do gry

Dave Franco i Emma Roberts w thrillerze Nerve.

Wizjonerski thriller, który ujawnia rzeczywiste pokusy i niebezpieczeństwa wirtualnego świata rządzonego przez media społecznościowe. Masz odwagę wejść do gry? A może wolisz tylko patrzeć? Nerve zaczyna się od prostego pytania: jesteś Graczem czy Obserwatorem?

Z pozoru to niewinna gra online, polegająca na podejmowaniu wyzwań rzucanych przez Obserwatorów. Jednak stawka szybko rośnie, a z nią ryzyko, które trzeba podjąć, by wygrać.

Chciałem zagrać w jakimś romantycznym projekcie, który nie byłby standardowy. Nerve jest właśnie takim filmem – to historia miłosna, ale nie znajdziecie w niej praktycznie nic typowego – wspomina Dave Franco, odtwórca roli Iana, jednego z graczy Nerve.

Jego pierwsze spotkanie z Vee (Emma Roberts) przypomina intensywną randkę w ciemno, tyle, że została ona zaaranżowana przez anonimowych obserwatorów, którzy również biorą udział w grze. Ian zaczął grać w Nerve z powodów, których nie chce – lub nie może – wyjawić. Dlatego stara się skupiać wyłączanie na zwycięstwie w grze. Nie jest to jednak takie proste, szczególnie, kiedy podczas jednego z wyzwań podchodzi do niego piękna dziewczyna i zaczyna go całować. Między Ianem i Vee wyraźnie iskrzy. Im dłużej jednak razem grają, tym bardziej Ian czuje się z nią związany i tym bardziej się o nią martwi, nie chcąc, by Vee stało się coś złego.

Dave Franco i Emma Roberts w thrillerze Nerve.

Ian to charyzmatyczny bad boy, Dave Franco specjalnie do roli nauczył się prowadzić motocykl. Wiele wyzwań rzucanych mu w grze związanych jest właśnie z jazdą na motorze.

Nie miałem zbyt dużo czasu, by w pełni opanować jazdę na motocyklu, więc nie czułem się do końca pewnie, ale była to jednocześnie bardzo fajna zabawa – wspomina aktor. – Nigdy bym nie wyjechał takim motocyklem na normalną drogę, ale gdy jeździłem po pustym parkingu samochodowym, czułem się jak Evel Knievel!

Nie to było jednak dla Franco największym wyzwaniem na planie Nerve. W jednej scenie Ian zostaje zmuszony do zaśpiewania pięknej kobiecie serenady. Nie trzeba chyba dodawać, iż tą kobietą jest Vee.

Bałem się tego najbardziej, ponieważ nie mam zbyt dobrego głosu do śpiewania – wyznaje Franco. – Uznałem jednak ostatecznie, że mój bohater zrobi z siebie głupa i będzie dzięki temu jeszcze bardziej czarujący – Ian całkowicie oddaje się piosence, mimo że ma koszmarny głos, więc ja też dałem z siebie wszystko – mówi z uśmiechem aktor. – Wyszła nam bardzo fajna scena. Ale nie chciałbym więcej śpiewać w filmach…

Dave Franco i Emma Roberts w thrillerze Nerve.

Mimo wszystkich ekscytujących scen akcji oraz chwil rodem z wytrawnego dreszczowca, Nerve pozostaje nade wszystko opowieścią ku przestrodze, której głównym celem jest naświetlenie potencjalnie niebezpiecznych właściwości internetu. W szczególności młodym ludziom, którzy często podchodzą do tego medium zupełnie bezrefleksyjnie. Reżyserzy filmu – Joost i Schulman twierdzą, że gdyby taka gra jak Nerve rzeczywiście istniała, stałaby się bardzo szybko bardzo popularna, mimo wpisanego w nią ryzyka – albo wręcz właśnie z tego względu.

Jestem przekonany, że jeśli taka gra pojawiłaby się nagle w sklepie z aplikacjami, albo pod jakimś linkiem w ukrytej sieci, ludzie natychmiast zaczęliby się w nią wciągać – podkreśla Schulman. – I w mgnieniu oka setki dzieciaków siedziałoby z nosami przykutymi do smartfonów, wpatrując się w niebezpieczne rzeczy, które inne dzieciaki wykonywałyby na żywo. Mam nadzieję, że nasz film zainicjuje ważną debatę społeczną w tym temacie albo przynajmniej zachęci rodziców do porozmawiania ze swoimi dziećmi o zagrożeniach wynikających z bezrefleksyjnego słuchania się swoich rówieśników.

Nerve do polskich kin wejdzie 2 września 2016 roku. Zobaczcie zwiastun:

Źrodło: informacja prasowa


Arkadiusz Turek
Jako redaktor zajmuję się głównie kinem polskim i europejskim. Rodzime produkcje coraz częściej zasługują na promocję, choć nie mają takich "łokci" jak hollywoodzka maszyna. Rzucam więc do walki wszystkie swoje klawiatury i spróbuję to zmienić ;) Prywatnie jestem filmożercą, ale umiarkowanym kinomaniakiem (nie znoszę zapachu popcornu, gdyby nie on, zdecydowanie częściej chodziłbym do kina). W zamian buduję własne kino, gdzie zgromadziłem już ok. 5 tys. pozycji, w tym tysiąc polskich. Na fdb.pl od wiosny 2007 r.