Nowe Horyzonty: Zagubieni

Zazdrościmy Czechom ich specyficznego kina, zbudowanego na niespektakularnej, ale ciepłej autoironii. Po nowym filmie jednego z najważniejszych czarodziejów naszych sąsiadów, Petra Zelenki, nic nie jest na miejscu, prócz niezmiennie czołowej pozycji czeskiego kina w ostro zaangażowanej komedii. Zagubieni to pirotechnika humoru, absurdu i autotematyzmu, a autor potwierdza że nie bez powodu pojęcie czeski film odnosi się właśnie do jego rodaków.

Od początku trzeba dokonać pewnego podziału i wyjaśnić rozbicie fabularne jakie następuje podczas seansu. Przez 1/3 filmu mamy historię o papużce, która niegdyś należąca do francuskiego premiera teraz trafia w ręce jednego z dziennikarzy. Pavel przechodzi kryzys wieku średniego i wygadany, pamiętliwy ptak, zagrażający kontaktom Czechów z Francją, staje się jego przyjacielem oraz najbliższym kompanem w podróży za niejeden uśmiech.

Kiedy już się zastanawiamy dlaczego taka przyjemna fabułka, pełna ciepłej kpiny z polityki i społeczeństwa kończy się tak szybko, pojawiają się nagle kulisy. Zelenka rujnuje na naszych oczach wszelkie ściany, przez resztę filmu pokazując nam swoisty making off. Ale czy na pewno?

Zagubieni to hybryda gatunkowa, która z niewinnej nowelki przeskakuje z gracją, lekko kołując widza, w prześmiewczy mockument. W stylu Co robimy w ukryciu tworzy swoiste „co robimy tak naprawdę na planie”, dając prztyczka w nos całej duchowości, magii i profesjonalizmowi przypisywanemu X muzie. W prosty, ale nie prostacki sposób, przerysowując rzeczywistość, znowu umiejętnie dostaje się do jej najszczerszej odmiany.

Zelenka pokazuje nam, które sceny wymagały dubli, które kosztowały najwięcej wysiłku i jak zbiera się pieniądze na film. Nigdy się nie dowiemy na ile chichocze, na ile rejestruje prawdziwe zmagania filmowców. Jednak, jak się okazuje, koprodukcja to fikcja wymyślona przez producenta (któremu grozi kryminał) by zdobyć pieniądze, główny aktor okazuje się twórcą pasztetów, a papuga żąda swojej własnej przyczepy i agenta. Zagubieni są naprawdę zagubieni na planie, ale Zelenka nie błądzi ani razu w tej ryzykownej formule. Tą aberracją pozwala sobie nawet na obśmianie i lekką krytykę czeskiego tkwienia w gagu. Rozmyśla, jak czasami dystans doprowadza do historycznej ignorancji i lenistwa intelektualnego obywateli jego państwa.

Zagubieni to lekcja pokory, a mądrości wygłaszane w komicznej formie, nie są infantylne czy dygresyjne. Zelenka gubi tropy, mruga okiem, ale nie przymyka go na kondycję Czech i mentalność ich społeczeństwa.

Ocena: 7/10