Kiedy film miesza się z grą...

Obecny rozwój medium filmowego jest bardzo blisko połączony z rozwojem gier komputerowych. Oba te źródła przekazu łączą się, mieszają, wymieniają pomysłami. I nie mówimy tu o ekranizacjach gier komputerowych, czy adaptowaniu filmów do świata komputerowego. Mam tu na myśli konkretne pożyczanie od siebie nawzajem pewnych sposobów opowiadania historii które idzie w obie strony. Zarówno filmy, jak i gry, zaczynają się uczyć od siebie nawzajem, jak osiągać niesamowite sukcesy.

Strona 1 z 3

Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy zidentyfikować poszczególne dzieła i sposoby w jakie nawiązują do drugiej strony konfliktu. Szczególnie jeśli przypatrzymy się filmom – Wprost widoczne rozwiązania są bardzo rzadkie, a pewne nawiązania są widoczne na bardziej dogłębnym poziomie.

Zdałem sobie z tego sprawę szykując wideo recenzję Ghostbusters, gdy przyłapałem się na określaniu poszczególnych postaci i zdarzeń nomenklaturą ze świata gier. Rowana określiłem jako finałowego bossa, a gdy zacząłem się zastanawiać nad strukturą scen finałowych, bardzo zaczęło mi to przypominać ostatni poziom wysokobudżetowej gry akcji.

Innym przykładem mógłby tutaj być Hardcore Henry, w moim odczuciu naprawdę wspaniały film akcji, którego największym wabikiem była perspektywa ukazania akcji z pierwszej osoby tak jak w popularnych pierwszoosobowych strzelankach pokroju Call of Duty lub Battlefield. Dodatkowo cała struktura fabuły tego filmu jest bardzo podobna do fabuły w grze akcji. Poszczególne sceny akcji to kolejne poziomy, a między poziomami mamy odpowiednik "cut-scenek" w których poznajemy dalsze zakamarki fabuły.

Niestety oprócz ogólnej struktury oraz pewnych rozwiązań wizualnych, filmy zdają się nie inspirować zbytnio z grami. Na pewno wpływają na to różnice obu mediów – Gry są bardziej interaktywne, czego od nich mógłby się nauczyć przemysł filmowy? Owszem, niby mamy te ekranizacje gier, ale przeważnie są one naprawdę niskiej jakości. Dopiero w ostatnich kilku latach otrzymaliśmy nawet przyjemne ekranizacje jak Need for Speed, Angry Birds czy Warcraft: Początek. Ogólnikowo jednak to bardziej gry uczą się od filmów i telewizji, pewnych technik opowiadania fabuły.


Jakub Kucharski
Bloger amator. Miłośnik kinematografii, wielki fan Christophera Nolana, maniak Toma i Jerry'ego. W wolnych chwilach słucham Rocka lub muzyki Indie, oglądam jakiś film, lub gram ze znajomymi. Uwielbiam zbierać mało znane ciekawostki o pewnych filmach i wyłapywać smaczki w poszczególnych produkcjach...