Ben-Hur: wyścig rydwanów niemal bez efektów komputerowych

Słynna scena wyścigu kwadryg z klasycznego filmu Williama Wylera, Ben-Hur z Charltonem Hestonem, znana jest wszystkim kinomanom. Już 19 sierpnia będą oni mieli możliwość porównania jej z nową wersją Ben-Hura, w reżyserii Timura Bekmambetova. Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach nakręcenie wyścigu rydwanów to nie tak wielkie wyzwanie – niebezpieczne i widowiskowe sceny da się niemal w całości realizować technikami komputerowymi. Twórcy najnowszej adaptacji nie poszli jednak na skróty i zdecydowali się na pełen realizm. Grający główne role Jack Huston (Ben-Hur) i Toby Kebbel; (Messala) musieli nauczyć się powożenia w ekstremalnych warunkach.

Trenować zaczęli już trzy miesiące przed zdjęciami. Aktorom zależało, by osobiście wystąpić w ryzykownych scenach. – Mogliśmy ich w wielu momentach zastąpić kaskaderami. Wiedzieli, jaka odpowiedzialność na nich spoczywa. Pomimo wszelkich zabezpieczeń to było naprawdę niebezpieczne.

Od ich precyzji zależało życie i zdrowie wielu ludzi. Cała scena trwa w filmie 10 minut, ale, jak zdradził reżyser portalowi "Business Insider", ekipa poświęciła na jej realizację aż 45 dni. Oczywiście efekty specjalne także były niezbędne. Jak podkreślają filmowcy, żadnemu koniowi nic się nie stało, choć w scenie wzięło udział aż 90 wierzchowców.

To było ogromnie emocjonujące, intensywne doświadczenie. Naszym celem było, by jak najwięcej korzystać z kamer, a jak najmniej z komputerów. Chcieliśmy, by widz poczuł się, jakby sam powoził rydwanem.

mówił Bekmambetov

Bogaty kupiec Juda Ben-Hur żyje w Jerozolimie na początku pierwszego stulecia, w czasach wielkiego niepokoju. Do miasta powraca jego brat Messala, aby stanąć na czele legionów rzymskich i rozprawić się z buntownikami zyskującymi coraz szersze wpływy. Ben-Hur odmawia bratu pomocy w zdławieniu powstania. Oskarżony o zdradę, zostaje skazany na lata ciężkich, niewolniczych prac. Przy życiu trzyma go jedynie myśl o zemście i powrocie do ukochanej. Jego los odmieni pewne spotkanie, dzięki któremu wyrównanie rachunków stanie się możliwe. Jakie szanse ma jednak niewolnik przeciwko największemu imperium świata?

Źrodło: Informacja prasowa


Gracjan Mikitin
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)