TIFF 2016: Lion

Małe indyjskie miasteczko tętni życiem, choć daleko mu do raju na ziemi. Bieda, głód i bezdomność są rzeczywistością mieszkańców. Jednak mały Sharoo cieszy się każdym dniem i pomaga jak może, angażując się w drobne prace. Pewnej nocy zasypia w pociągu, który zatrzymuje się dopiero w Kalkucie – 1600 km od domu.

Garth Davis pokazuje niezwykłą wędrówkę młodego człowieka, który dzięki sprytowi i ogromnemu hartowi ducha poradził sobie w nowym świecie. Filmowa opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach chwyta za serca swoją nieprawdopodobną prostotą i emocjonalnym stonowaniem. Reżyser nie przeprowadza uczuciowej wiwisekcji, nie szantażuje nadmierną ekspozycją rodzinnych rozterek. Pozostaje w bezpiecznej strefie poprawnego opowiadania. Przeprowadza widza z punktu A do punktu B, odmalowując niezbędne elementy, które składają się na finalny obraz bohatera.

Widzimy biedne i zatłoczone Indie i uporządkowane życie w Australii, gdzie kultury się przenikają a wpływu Wschodu nie ulegają zatarciu. Davis pokazuje małego bohatera i konfrontuje go z dojrzałą wersją. Sharoo (Dev Patel) na dobre zadomowił się w nowej rodzinie. Zapomniał swój język, indyjskie smaki i sposób celebrowania jedzenia. Jeden impuls sprawia, że wspomnienia powracają, a otwarty i towarzyski mężczyzna zamyka się w swoim świecie poszukiwań korzeni.

Lion skupia się na rozumieniu rodzicielstwa. Sue (Nicole Kidman) i John (David Wenham) adoptują dwóch chłopców, chcąc dać im lepsze życia i możliwości rozwoju. Dla Sharoo stają się prawdziwą rodziną, ale chłopak nie zapomina o swoich korzeniach. Davis nie potrafi do końca wykorzystać tego wątku, ukrywa rodziców w kilku łzawych scenach, pobieżnie nakreslajac łączące ich relacje.

Gwiazdorska obsada może zagwarantować filmowi sukces, ale całość zostawia po sobie niedosyt. Szczęśliwe zakończenie jest oczekiwanym rezultatem działań mężczyzny. Davis nie potrafi budować napięcia, tworzy portrety ludzi, którzy nie są przeciętni, lecz toną w prozaicznej nudzie. Lion nie ryczy, nie potrząsa złotą grzywą, ale cicho przemyka przez prozę życia.

Ocena: 6/10