Splat!FilmFest: Anarchia w kinie i amerykański grindhouse (dzień II)

Lubelski festiwal kina ekstremalnego, Splat!FilmFest, strasząc uczy, ucząc straszy. Dziś nie tylko zgłębiliśmy korzenie oraz późniejszy rozwój pojęcia anarchii w kinematografii, który wnikliwie przeanalizowany został na wykładzie Krzysztofa Kołackiego – uczestnikom panelu dane było również poznać zemstę molestowanej nastolatki oraz trafić na wyjątkowo nieprzyjazny i enigmatyczny zjazd starych znajomych…

Kulturoznawca i publicysta Krzysztof Kołacki wykazał, że pojęcie anarchii stanowi nieodłączny element kina mniej lub bardziej związanego z grozą już od 1929 roku, kiedy to światło dzienne ujrzał Pies andaluzyjski Luisa Buñuela. Jeśli tnie się ciało (…) to nie można już spokojnie spać – stwierdził prowadzący, nawiązując do słynnej sceny rozcięcia oka brzytwą we wspomnianym filmie. Późniejsze przywołanie postaci Jeana Vigo oraz jego dzieł, Pała ze sprawowania i A propos Nicei podkreśliło, że anarchizm w kinie od początku jego funkcjonowania służył do szokowania, a przez to do pobudzania myślenia wzburzonych odbiorców. W trafnej tezie Krzysztof Kołacki udowodnił, iż termin ten funkcjonuje głównie w konwencji kina grozy, gdyż poprzez taką formę łatwiej ukazać brutalność zbrodni. Mimo to bez kontekstu społecznego każdy akt przemocy sprowadza się do eliminacji świata niewygodnego dla postaci czy zjawisk przedstawionych na ekranie, co mija się z pierwotną definicją anarchii. Swój wykład zakończył prezentacją plakatów anarchistycznych, w których wykorzystano klasyczne motywy z kina grozy.

Późniejszy film, Scherzo Diabolico, okazał się najgorszą z dotychczasowych produkcji prezentowanych na festiwalu. Sala widowiskowa Centrum Kultury w Lublinie przez moment stała się prawdziwym amerykańskim grindhousem, a wszystko to za sprawą brutalnie przesadzonej i perwersyjnie erotycznej pozycji autorstwa Adriana Garcia Bogliano. Historia socjopatycznego desperata porywającego córkę swojego szefa to najczystsza forma kina exploitation, a w swojej fabule ewidentnie nawiązuje do niesławnego nurtu rape and revange.

Finałowa produkcja drugiego dnia Splat!FilmFest na szczęście podniosła poziom filmów wyświetlanych we wtorkowym panelu. Zaproszenie wprowadza widza w mroczne odmęty psychologicznej natury człowieka, ukazując problem utraty dziecka oraz skutki depresji i desperacji. Enigmatyczne towarzystwo przyjaciół, z jakim spotyka się główny bohater filmu, tylko potęguje uczucie niepewności i zagubienia. Widowisko Karyn Kusama okazało się dopracowanym dreszczowcem z licznymi zwrotami akcji, a na takie w kinie zawsze znajdzie się miejsce.

Drugi dzień wyzwolił w uczestnikach Splat!FilmFest każdą z wachlarza emocji – było tu miejsce na strach, zainteresowanie, wzruszenie, śmiech i obrzydzenie, a takie odczucia ma budzić właśnie kino ekstremalne. Ponadto kinomaniacy powinni zostać usatysfakcjonowani błyskotliwym wykładem Krzysztofa Kołackiego Horror w perspektywie anarchistycznej.


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.