Splat!FilmFest: Scherzo Diabolico

Scherzo Diabolico stanowi najdosadniejsze podsumowanie konwencji kina exploitation. Nadmiernie wyeksponowana przemoc i dewiacyjny seks wpisują się w nurt rape and revange, a techniczna strona filmu degraduje go do produkcji amatorskiej. Czyż da się lepiej zdefiniować pozycje wyświetlane w amerykańskich grindhouse’ach?

Wyraźny wpływ na szkielet historii Scherzo Diabolico miał niesławny Pluję na twój grób z 1978 roku. Tam również oś fabuły stanowi seksualne poniżenie młodej dziewczyny, by w efekcie końcowym widz mógł podziwiać jej krwawą zemstę dokonaną na oprawcach. Od wspomnianej klasyki kina ekstremalnego różni go sposób, w jaki twórcy wodzą odbiorcę za nos, bawiąc się jego odczuciami względem postaci w filmie. Główny bohater, początkowo przypominający udręczonego przez życie Adasia Miauczyńskiego z Dnia świra, budzi w widzu współczucie, które w miarę coraz głębszych przejawów socjopatycznych zachowań prowadzących do późniejszej zbrodni, szybko zamieniają się w odrazę i nienawiść. Finalnie odbiorca ponownie zmuszony jest do kibicowania przerażonemu antybohaterowi, uciekającemu przed uzbrojoną nastolatką.

Zarys kobiecych postaci charakteryzuje mizoginizm i uprzedmiotowienie – to one są esencję całego zła, które popełnia główny bohater w filmie. Ich postawy są znacznie przejaskrawione, a same kobiety ukazane w bardzo krzywym i potłuczonym zwierciadle. Na tym polega w zasadzie największy walor produkcji – reżyser, Adrián García Bogliano, umiejętnie przemyca do filmu mroczny, czarny humor oparty na grotesce i przejaskrawionej ekspozycji poszczególnych postaci.

Intrygującym zabiegiem w kinie klasy B, jakim bez wątpienia staje się Scherzo Diabolico, jest zastosowanie klasycznych utworów fortepianowych. To one budują napięcie w filmie oraz odpowiadają za późniejszy twist fabularny, stanowiący ciekawą wariację na temat słynnego motywu z Mechanicznej Pomarańczy Stanley'a Kubricka.

Niestety, warsztat filmu Adriána García Bogliano woła o pomstę do nieba. Reżyser stosuje kilka innowacyjnych zabiegów montażowych, które na dużym ekranie sprowadzają widowisko do czeluści YouTubowych produkcji. Podobnie zresztą jest z niepotrzebnymi ujęciami z drona, podkreślającymi niskobudżetowy wydźwięk Scherzo Diabolico. Twórca nie radzi sobie z klarownym łączeniem poszczególnych scen wobec czego zaburza ogólną linearność i celowość fabuły. Trudno też nie wspomnieć o dźwięku – rozproszenie głosu, jakie słychać nawet w zamkniętych pokojach podkreśla, z jak słabym technicznie filmem ma się do czynienia. Całość, skąpana w irytującym, pastelowym filtrze kolorów sprawia, że seans dostarczy przyjemności tylko największym miłośnikom gridnhouse’owych projekcji.

Scherzo Diabolico stało się groteskową historią o zdobyciu władzy poprzez wyzbycie się jakichkolwiek zahamowań. Niestety, drętwe motywacje i marne profile psychologiczne odrealniają całą fabułę filmu, przez co potencjalna desperacja głównego bohatera zarysowana na wstępie, stanowi marny pretekst do epatowania motywami gore i wyuzdanym seksem.

Moja ocena: 4/10


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.