RECENZJA: Blair Witch

Kiedy jest się widzem przewlekle naiwnym, z małym przebiegiem na liczniku obejrzanych horrorów, dajesz twórcom ogromną taryfę ulgową. Nie muszą zrobić zbyt wiele, by zagwarantować ci tydzień bezsenności. Więc jeżeli Blair Witch nawet takiemu laikowi nie stawia żadnych wyzwań i zaciął się na pierwszej stronie podręcznika o konstruowaniu horroru i podświetlania ludzkich lęków, to jest naprawdę wtórnie i durnie.

Przeżyjmy (ale nie przeraźmy) to jeszcze raz. Grupa dzieciaków wraca do lasu, w którym straszy, uzbrojeni w brak jakiegokolwiek myślenia, kamery oraz kilka innych nowoczesnych gadżetów, by sprawdzić czy to wszystko prawda. Jeden z nich stracił tutaj siostrę i chciałby się dowiedzieć co tak naprawdę zaszło w tajemniczym lesie owianym milionami legend. Oczywiście nasza ekipa w żadne straszne opowiadania przy ognisku nie wierzy, jednak chwilę później zaczynają się bać wszystkiego, dużo krzyczą, a każdy skrada się do każdego.

Posucha intelektualna idzie przez cały film prężnie z wtórnym zagraniami i bardzo ograniczonymi metodami wywoływania wrażeń u widza innych, niż rozczarowanie. Kamera, która ma wzbudzać wrażenie że to wszystko się odbywa naprawdę, dawno już nie spełnia wyznaczonego zadania, a my jesteśmy w stanie błyskawicznie złapać dystans do oglądanej treści i wypunktowywać „umowności”. Ciasnota w konstruowaniu bohaterów i brak zainteresowania nimi, tylko naciskanie na sprawienie im przykrych niespodzianek od losu/lasu, również przynosi same skutki uboczne dla fabuły. Ambiwalencja twórców w stosunku do bohaterów oraz niezaproszenie nas byśmy zrobili coś więcej, niż podali im dłoń, nie wytwarza żadnego przywiązania, a co za tym idzie – zrzucamy jednym ruchem dłoni z barków jakiekolwiek cierpienie i ból, który im się przytrafia.

Najważniejszym jednak przewinieniem jest scenariusz, który pisany na kolanie, należącym do zbyt pewnej siebie osoby, nie robi z nami nic prócz irytowania. Wszystkie zastosowane rozwiązania świadczą o całkowitym bumelanctwie twórców, niezorientowaniem na jakiekolwiek emocje i brakiem minimalnej potrzeby stosowania nieogranych metod. W ostateczności Blair Witch sprawia, że zamiast nie dowierzać że coś takiego miało miejsce, nie dowierzamy że ktoś mógł zaproponować nam tak niskiej jakości produkt, na dodatek stawiając go na o wiele wyższą półkę. Skład produktu jednak go zdemaskował. Blair Witch jest filmem niedobrym, bo chybionym – nie straszy wtedy kiedy ma straszyć, nie bawi wtedy kiedy ma bawić, za to denerwuje cały czas… a pewnie nie miał w ogóle.

Ocena: 2/10