Splat!FilmFest: 50 twarzy grozy (dzień V)

Piątkowa odsłona Splat!FilmFest należała do najbardziej udanych produkcji spod znaku grozy, których projekcja odbyła się dotychczas na festiwalu. Widzowie nie tylko zmierzyli się z przerażającym blokiem filmów krótkometrażowych, poznali także duchy jednego z najbardziej subtelnych ghost story ostatnich lat oraz ruszyli na krwawe łowy z Laleczką Chucky. Laury natomiast należą się rewelacyjnej satyrze na popularny nurt paradokumentalnych horrorów, Found Footage 3D.

Blok filmów krótkometrażowych ułożony został w oparciu o długość kolejnych produkcji. I tak widzowie poznali ujęcie grozy nie tylko dostosowane do mentalności danego kraju (rozszastał internacjonalny obejmował Kanadę, Niemcy, Hiszpanię, Francję, Meksyk i Koreę Południową), a także do czasu wyświetlania na ekranie – najkrótsze, Switch i Black Widow, trwały zaledwie minutę. Poza klasycznymi creepy pastami, jakimi były Save, Rougarou oraz The Fairest of Them All, w bloku znalazło się kilka znakomitych perełek, w tym Ashen – historia szkatułkowa o kosmitach-nazistach nakręcona w konwencji powieści graficznej, z onomatopejami pojawiającymi się w formie napisów. Jej slapstic kina niemego stanowił kontrast wobec poważnych i mrocznych krótkich metraży Mayday (nerwica seksualna podkręcona do niebezpiecznie wysokiego poziomu) oraz Z (niekonwencjonalne podejście do tematu zombie). Na szczególny zachwyt zasługuje jeszcze ciekawa wizja morderstwa osadzona w konwencji kina Wesa Andersona (Sweet Sweet Clara) i rewelacyjnie wyważona historia grozy z clownem w roli boogeymana (Kookie). Faktycznie, było się z czego bać.

Pierwszy film pełnometrażowy piątkowego festiwalu to najbardziej subtelna historia o duchach, jaką pokazano na dużym ekranie. Szwedzka Sensoria obdarta została z hollywoodzkiego schematu ghost story, a depresyjny klimat i szare blokowisko tylko wzmocniły uczucie ekranowego spirytualizmu. Mimo motywów zaczerpniętych z kina grozy, produkcja postawiła na równi dramat kobiety w średnim wieku, nieradzącej sobie z załamaniem nerwowym po rozwodzie i poronieniu. Kulminacja obu konwencji stanowi esencję skandynawskich produkcji. Niestety, ze względów niezależnych od organizatorów festiwalu, spotkanie z twórcami Sensorii nie odbyło się.

Drugi film, Found Footage 3D, to błyskotliwa satyra na tytułowy nurt kina grozy, wyśmiewająca jego utarte schematy i każdą wadę popełnioną przez paradokumentalne produkcje. Cały dowcip filmu polegał na tym, że sam utrzymany był w ramach wykpiwanego podgatunku. Prócz tego Found Footage 3D wyśmiewał również cały przemysł ekranowy fabryki marzeń, relacje twórców na planie oraz przesadnie miłe materiały promocyjne zza kulis. Perfekcyjne rozegranie całej produkcji stawia ją na piedestale filmów zaprezentowanych na Splat!FilmFeście.

Ostatnim punktem piątego dnia był seans z cyklu kultowe horrory. Tym razem na krwawe łowy motywowane zemstą ruszyła plastikowa zabawka dla dzieci. Laleczka Chucky w idealny sposób łączy w sobie czarny humor, klimat lat ’80 i ciekawą historię osadzoną w konwencji slashera. Całą produkcję warto było odświeżyć sobie na dużym ekranie.

Piątek mroził krew w żyłach, bawił oraz wprowadzał w melancholijny nastrój, a blok filmów krótkometrażowych stanowił perełkę dla fanów kina grozy. Poziom bardzo wysoki.


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.