Festiwal Gdynia 2016: Plac Zabaw

Trójka bohaterów, którzy kończą podstawówkę i jeden dzień z ich życia. Pierwsze miłości, fascynacje, rodzinne relacje i skrajnie różne osobowości przestawione w filmie Bartosza M. Kowalskiego przywodzą na myśl lekkie kino obyczajowe, film transgresji czy inicjacji młodzieńczej. Nic bardziej mylnego. Plac zabaw podzielony na sześć rozdziałów uderza surowością prezentacji i podejmowaną tematyką agresji wsród dzieci.

Gabrysia (Michalina Świstuń) to wzorowa uczennica, nieco odrzucona przez kolegów i koleżanki ze względu na tuszę. Wrażliwa dziewczynka, która zakochuje się w Szymku (Nicolas Przygoda). Chłopak to klasowy przystojniak, łamacz serc, a w domu wytrwały opiekun niepełnosprawnego ojca. Czarek (Przemek Baliński) z kolei jest łobuzem z trudnego domu, bez ciepła i ogromu matczynej miłości. Wszyscy chodzą do jednej klasy. Kowalski pokazuje ich relacje. Przyjmuje pozycję biernego obserwatora.

Plac Zabaw szokuje. Ma niezwykłą się rażenia, ukazując zło w czystej postaci bez motywacji i uzasadnień. Debiutujący reżyser czerpie inspiracje z rzeczywistości, stąd jeszcze trudniej otrząsnąć się z braku zrozumienia dla zachowania Szymka i Czarka wobec przypadkowo napotkanego dziecka. Wymierzanie ciosów, zadawanie cierpienia nie przynosi dla nich żadnej refleksji, lecz satysfakcję ukojenia frustracji i nagromadzonej agresji.

Bartosz M. Kowalski obserwuje chłopców z daleka, w dojmującej ciszy, która z każdą sekundą staje się coraz bardziej dotkliwa. Jego film zyskuje dokumentalny sznyt i przemyślaną formę, która intryguje surowością i konsekwencją w obiektywnym pokazywaniu. Zachwycają młodzi, debiutujący aktorzy. Dzieci niezwykle mocno wtapiają się w kreowane postaci, są skupione i surowe w wyrażaniu emocji.

Plac Zabaw staje się studium dziecięcej psychopatologii, pokazując przemoc psychiczną i fizyczną. Reżyser pokazuje nudę małego miasteczka i kiełkujące ziarenka patologii. Kowalski daje nam film zwięzły, lakoniczny, ale wyjątkowo wymowny. Powściągliwość, która boleśnie wymierza ciosy.

Moja ocena: 7/10