RECENZJA: Westworld - sezon 1, odcinek 1

Klasyczny Dziki Zachód? Niech nas nie zwiedzie amerykańska preria, rewolwery i tętniący życiem salon, w którym od czasu do czasu dochodzi do pokaźnych bijatyk. Westworld to precyzyjnie wykreowana rzeczywistość, która pod powłoką kostiumów i wielobarwnych ludzi staje się bezgraniczną rozrywką dla bogaczy. To przestrzeń, gdzie można pofolgować swoim żądzą, przekroczyć własne granice bądź przelać od dawna tłumione frustracje. Dr Robert Ford (Anthony Hopkins) tworzy małą „armię” doskonałych robotów, imitujących ludzi, postępujących według luźno skonstruowanych scenariuszy ku uciesze innych. Brutalny park współczesnej rozrywki.

Pierwszy odcinek serialu wprowadza do dualistycznego świata, ale też kreśli pierwsze konteksty i założenia. Westworld nie będzie tylko pustą rozrywką pełną przemocy, ale może się stać intelektualną wędrówką po kondycji współczesnego człowieka. To nie mieszkańcy westernowego miasteczka powinni budzić lęk, choć niosą w sobie rys buntu i rebelii, ale ich stwórcy, którzy przekraczają granice, dążąc do ideału.

Jonathan Nolan i Lisa Joy tworzą teatr z życia i budują swój świat z niezwykle precyzyjnych elementów. Choć na początku opowiadana historia może wydawać się niezrozumiana, a wtórność każdego dnia powoli zaczyna nużyć, nasza czujność zostaje uśpiona, aby uderzyć ze zdwojoną siłą. „The Original” niesie w sobie nadzieję na porządny serial. Zwłaszcza, że każdy szczegół składa się na większą całość. Dyskusyjny nadmiar przemocy, która sprawdza się w westernie momentami razi ekspozycyjnym przerysowaniem. Jednak wydaje się niezbędną charakterystyką bohaterów i świata.

Westworld to również dobre aktorstwo. Zachwyca Evan Rachel Wood jako Dolores, przechodząc od emocjonalnego rozedrgania do czysto poznawczego odbioru rzeczywistości. Jej delikatność kontrastuje z brutalnością miasteczka, a bystre spojrzenie gwarantuje, że jest czymś więcej niż kontrolowaną maszyną. Trudno pominąć Hopkinsa w roli stwórcy elitarnego świata. Bóg, który zapędza się w swoich pomysłach, dąży do ideału, ale nie dostrzega popełnianych błędów. Staje się nośnikiem trudnych pytań o granice ludzkiej ingerencji w porządek natury.

To ambitna podróż w przyszłość przez przeszłość. Westworld przez piękne kadry i obrazki opowiada o ludzkich pragnieniach władzy, kontroli, pierwotnej agresji i tworzeniu sztucznej inteligencji. Nolan i Joy przedstawiają obiecujący początek, kreśląc kilka możliwych dróg rozwoju. W którą stronę pójdą? Już nie mogę się doczekać kolejnego odcinka.

Moja ocena: 7/10