RECENZJA: Lokatorki (polski film nagrodzony Studenckim Oscarem)

Klara Kochańska balansuje na granicy między surrealizmem a realizmem, między dramatem a komedią, między zgorszeniem a wzruszeniem. Idealne wyważenie wspomnianych składników zaowocowało już zdobyciem prestiżowego Studenckiego Oscara. Jak widać, polityczno-społeczne tło perfekcyjnie porusza widownią zarówno polską jak i międzynarodową.

Reżyserka, Klara Kochańska, nie popada w patos czy pseudointelektualne rozważania często manifestowane na ekranie przez młodych twórców zachłyśniętych kinem artystycznym. Jej film dyplomowy to słodko-kwaśna historia o przełamywaniu schematów, pokorze i samotności pośród cywilizacyjnego szumu i huku. Ostatecznym kresem społeczeństwa jest zdaniem reżyserski wyzbycie się wszelkich emocji. Antypatia głównej bohaterki równa się w Lokatorkach bezradności i samotności.

Zainspirowana prawdziwymi zdarzeniami historia młodej prawniczki Justyny (Julia Kijowska), która zmuszona zostaje do zamieszkania wraz z ubogą Jolą (Beata Fudalej) oraz jej upośledzonym dzieckiem (Diana Zamojska), nie jest produkcją skierowaną do ogółu widowni. Lokatorki to inteligentne kino tragicznego absurdu, wywołujące skrajne odczucia u każdego z odbiorców. Seans filmu krótkometrażowego staje się indywidualną kontemplacją emocji drzemiących w widzu, a wszystko dzięki obiektywnej narracji Lokatorek.

Prócz sfery emocjonalnej, Lokatorki stają się cierpkim przytykiem do obecnej sytuacji politycznej. Jola nie otrzymuje pomocy finansowej ze strony państwa. Jej tragedia związana z biedą oraz trudem opieki nad chorym dzieckiem skonfrontowana zostaje z nakazem eksmisji i przeprowadzki w patologiczne rejony miasta. Nowa lokatorka, Justyna, swoim podejściem do problemów Joli uosabia znieczulicę społeczną typową dla mieszkańców Polski.

Innym, równie angażującym wątkiem Lokatorek jest postać Justyny. Młoda prawniczka stara się wpisać rzeczywistość w schemat przepisów, których słucha na odtwarzaczu MP3. Wobec zaistniałych wydarzeń staje przed wyborem – albo pójdzie za głosem serca, albo będzie kierować się Kodeksem, który nie uwzględnia wrażliwości na krzywdę innych. Wewnętrzne rozdarcie sprawia, że kobieta staje się bezradna i zagubiona.

Klara Kochańska umieszcza akcję swojego filmu dyplomowego we współczesnym mieszkaniu, w którym nadal unosi się duch PRL-owskiego wystroju. Nieznane realia to kolejna sfera wprowadzająca Justynę w bezradność. Choć rola ta nie oddaje talentu aktorskiego Julii Kijowskiej, to jej kreacja idealnie kontrastuje z zaściankowym życiem ubogiej Joli. Na szczególne uznanie zasługuje rola Diany Zamojskiej, która perfekcyjnie wciela się w rolę upośledzonego dziecka.

Lokatorki to łabędzi głos młodego pokolenia twórców. Klara Kochańska umiejętnie włada reżyserskim kunsztem, tworząc delikatnie odrealnioną historię dramatu, który może odgrywać się w każdym mieszkaniu każdego bloku. Nic dziwnego, że amerykańskie jury zdecydowało się nagrodzić jej film Studenckim Oscarem.

Moja ocena: 7/10


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.