Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej ''Kamera Akcja'' (dzień I)

Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej „Kamera Akcja” już od siedmiu lat zrzesza zarówno amatorów publikacji na tematy filmowe, jak i mistrzów recenzenckiego kunsztu. Już dziś debatę o programowaniu festiwali odbyli Tomasz Raczek wraz z Janem Topolskim i (spóźnioną) Agnieszką Wasiak, a w tłumie widzów pojawili się m.in. Błażej Hrapkiewicz oraz Kaja Klimek. Kamera Akcja obfituje również w pozycje z niszowego, międzynarodowego kina ambitnego oraz konkursy krótkometrażówek i etiud. Początkujący krytycy mogą dokształcić się na warsztatach prowadzonych przez specjalistów. Najsmaczniejszą wisienką na kinematograficznym torcie tegorocznego festiwalu jest pokaz nieznanych produkcji Wojciecha Smarzowskiego, zakończony spotkaniem z reżyserem.

Dzisiejszy panel rozpoczął się projekcją słynnego credo każdego miłośnika kina. Cinema Paradiso wzruszył, rozbawił, a ponadto poruszył każdym fascynatem ekranowego świata. Magia kina ukazana w kultowej produkcji Giuseppe'a Tornatore'a oczarowała odbiorców nawet po blisko 30 latach od dnia premiery.

Kolejnym punktem pierwszego dnia Kamery Akcji była intrygująca debata Tomasza Raczka, Jana Topolskiego i Agnieszki Wasiak. Tematem prowadzonej rozmowy był sposób organizacji festiwali. Okazało się, że współorganizator Nowych Horyzontów w latach 2007-2015, Jan Topolski, wybierał coroczny repertuar festiwalu spośród 500 filmów. Konsultacje między innymi krytykami z pięcioosobowej ekipy często prowadziły do sporów stwierdził z tajemniczym uśmiechem. Dodał również, iż późniejsze głosowanie na poszczególne produkcje odbywało się początkowo poprzez system punktacji, który wyparty został realną rozmową z resztą współorganizatorów. O wiele więcej na temat pracy krytyka i organizacji festiwali miał do powiedzenia Tomasz Raczek. Stwierdził, że dobry recenzent powinien omijać grono twórców i aktorów – ewentualna przyjaźń może wpłynąć na brak obiektywizmu w pisanych tekstach. Krytyk filmowy w obecnych czasach zarabia grosze, a jego wolność wypowiedzi ogranicza się do odgórnych zasad panujących w danej redakcji czy wydawnictwie. Co za tym idzie, nie porusza się na płaszczyźnie sztuki, lecz korporacyjnej walki i wzajemnej konkurencji. Wolność to najdroższa wartość na tym rynku skwitował Tomasz Raczek. Słynny krytyk i redaktor zdradził również przerażającą prawdę o festiwalach filmowych – wiele wytwórni tworzy swoje produkcje pod trend panujący na danym przeglądzie. Małgorzata Szumowska poznała trzy zasady, którymi rządzą się Berlinale (niestety, Tomasz Raczek nie chciał ich zdradzić) i zastosowała je w Body/Ciało – kilka miesięcy później odbierała już Srebrnego Niedźwiedzia. Często to dystrybutorzy i producenci ustalają repertuar festiwali, a nie ich organizatorzy. Kim są zatem autorzy kina autorskiego?

Prawdziwe otwarcie Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej „Kamera Akcja” zostało połączone z polską premierą Alojzego. Szwajcarska produkcja początkowo kreowana na melancholijne kino smutku i samotności szybko przerodziło się w podróż po psychodelicznych płaszczyznach wyimaginowanego świata. Zmysł słuchu w połączeniu z wyobraźnią potrafi stworzyć miejsca i zdarzenia prawdziwsze od rzeczywistości – jednak co stanie się z człowiekiem zagubionym we własnych marzeniach?

Ostatnimi filmami dzisiejszego panelu były równoległe El Clan i Dzieciństwo wodza. Druga z wymienionych pozycji okazała się wysublimowanym kinem obrazu, w którym część techniczna przewyższa opowiadaną historię. Wariacja nad dzieciństwem fikcyjnego dyktatora osadzona została w klimatycznej, XIX-wiecznej willi. Poetycka precyzja obrazu w wirtuozerski sposób współgrała z nastrojową muzyką Scotta Walkera, tworząc wizualno-słuchową ucztę dla oczu i uszu.

Choć program dzisiejszego dnia był najkrótszy, to przekazana dawka wrażeń rozbudziła w widzach właściwie każdą z emocji. Kamera Akcja – oby tak dalej.


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.