Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej „Kamera Akcja” - dzień III

Trzeci dzień Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej „Kamera Akcja” zaowocował m. in. intrygującymi doznaniami związanymi z produkcjami kina greckiego oraz pozwolił zasmakować licznych etiud i krótkometrażowych animacji. Creative Control dywagowało nad futuryzmem i miejscem na uczucia pośród cyfrowej technologii i trójwymiarowej pornografii, a spektakl telewizyjny w reżyserii Wojtka Smarzowskiego, Klucz z 2004 roku, dostarczył pierwszej wyraźnej skazy na perfekcyjnej wideografii polskiego twórcy. Równie słabo wypadła dzisiejsza debata, poświęcona przeplataniu się stylistyki i konwencji gier komputerowych z filmami. W tekście uwzględniam opis projekcji i wydarzeń, w których brałem udział osobiście.

Dzisiejszy dzień rozpoczął się konkursem etiud i animacji – wszystkie produkcje stworzone zostały przez uczniów polskich szkół filmowych. Między poważnymi krótkometrażowymi dramatami związanymi ze sferą uczuć (Czułość), problemami oswajania się dzieci z tematem wzajemnej akceptacji oraz śmierci (Lila) oraz surrealistyczno – sentymentalnej podróży w świat rodem z Miasteczka Twin Peaks (This Must Be The Ritual) znalazło się miejsce na intrygujące etiudy dokumentalne o grupie dziewczyn ćwiczących gimnastykę artystyczną, których treningi wyciskają równie wiele potu, co łez (Raz dwa zero – mój osobisty faworyt) oraz o rzecznych przewoźnikach i ich brutalnej konfrontacji z rozwijającym się, współczesnym światem (Przystań). Animacje przedstawione w dzisiejszym konkursie często stworzone były prostą, czarną kreską – w tym groteskowo – katastrofalna wizja znerwicowanego społeczeństwa (Łańcuszek), satyra na bogobojność i małomieszczaństwo (Hel) oraz makabreska w stylu body horroru Davida Cronenberga (Ciało obce). Prócz tego widzowie odnaleźć mogli fantastyczne zwierzęta i zbrodnię ludzkości ukazane jako wariacja nad teorią stworzenia świata (zrealizowany w technice poklatkowej Zaczyn), doświadczyć makabrycznej podróży w mroczne, odrealnione zakątki rzeczywistości (Moonshine), odbyć cierpką wizytę u gorzkiej rodziny (Dom) i pohasać pośród halucynogennych grzybków z dwoma króliczkami w konwencji Zwariowanych Melodii (Magic Forest). Finalne Reveille, zrealizowane białym i kolorowymi cienkopisami na czarnym tle przenosił odbiorcę w osamotniony świat robotów i mechaniki.

Kolejną pozycją w sobotnim panelu był spektakl telewizji, napisany przez Jacka Lenczowskiego i wyreżyserowany przez Wojtka Smarzowskiego. Fatalna gra Michała Czarneckiego, Bartosza Turzyńskiego oraz Wojciecha Urbańskiego położyły sztukę na łopatki, choć również duża jest w tym wina naiwnego scenariusza. Klucz to marna wariacja nad amerykańskim thrillerem w konwencji ataku na dom. Wizerunek zdegenerowanej młodzieży, łamiącej psychikę nauczycielki w celu zdobycia klucza do sejfu z maturami jest równie naiwny, jak motywacja bohaterów i ich portrety psychologiczne. Młodzieńcy bardziej bawią się w złych chłopców niż faktycznie przesiąkają zepsuciem współczesnego świata, a ich pretensjonalność odbiera spektaklowi resztki uroku. Świetna kreacja Haliny Łabonarskiej to jedyny jasny punkt produkcji. Jak widać słabego scenariusza nawet Smarzowski nie uratuje.

Debata o przenikaniu się świata gier komputerowych i filmu była najsłabszą z odbytych dotychczas rozmów. Biorący w niej udział Michał Walkiewicz, Ludwika Mastalerz, Kamil Jędrasiak i Marcin Nowak za bardzo odeszli od tematu przewodniego, nieustannie powracając do zadanych wcześniej pytań. Wspomniana została nieudolność twórców w produkowaniu filmowych adaptacji gier oraz wzajemny, często nieświadomy dialog konwencji dwóch mediów. Michał Walkiewicz zauważył, że obecnie tworzone są gry oparte na schematach seriali i filmów m. in. The Walking Dead czy The Last of Us. Ostatecznie słynni krytycy i ludzie związani z branżą wymienili tytuły zgrabnie łączące schematy komputerowych rozgrywek z pełnoprawną produkcją skierowaną do widzów – były to: Biegnij Lola, biegnij i Scott Pilgrim kontra świat.

Pierwszy film sobotniego panelu przeniósł odbiorców w bliski, futurystyczny świat, pozbawiony szczerych uczuć. To dramat fantastyczno-naukowy, którego tematyka bezpośrednio nawiązywała do hollywoodzkiej produkcji Ona. Czy system komputerowy może zastąpić realną miłość? Na szczęście obyło się bez pretensjonalności, a Creative Control wręcz cechował się pokaźną dawką szczerego humoru.

Interruption za to zmiażdżył widownię Festiwalu "Kamera Akcja”. Intertekstualna produkcja z nurtu nowej fali greckiego kina okazała się kopalnią metafor oraz niejednoznacznych aluzji i symboli. To postmodernistyczna adaptacja starożytnej sztuki, w której zacierają się granice między fikcją a rzeczywistością. Akcja Interruption odbywa się w całości w teatrze. W miarę postępowania fabuły zarówno widownia w filmie, jak i widz siedzący na sali kinowej przestają rozumieć, gdzie kończy się spektakl, a zaczyna realne życie.

Drugi grecki film, którego projekcja odbyła się na tegorocznym Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej przeniósł widzów na pokład jachtu, na którym grupka zaprzyjaźnionych mężczyzn decyduje się wziąć udział w pewnej grze. Chevalier okazał się zabawną groteską na temat odwiecznej rywalizacji mężczyzn. Przyjaciele przyznają sobie punkty za każdy aspekt ich funkcjonowania, a ten który wygra, okaże się najbardziej perfekcyjny z całej załogi statku.

Trzeci dzień umiejętnie zaintrygował widzów kinem greckim, równocześnie odrzucając od spektakli telewizyjnych w reżyserii Wojtka Smarzowskiego. Po raz kolejny największą satysfakcją okazało się spotkanie twarzą w twarz ze słynnymi krytykami na kinowym korytarzu.


Kornel Nocoń
Maniakalny kinoman, wychowany na Kieślowskim, Kubricku, Koterskim, Tarantino i „Władcy Pierścieni”. W wolnych chwilach ogląda filmy – a jeśli ich nie ogląda, to ogląda seriale. Fan kina realistycznego z misją zniechęcenia polskich widzów do słabych produkcji.