Three Kingdoms: Resurrection of the Dragon

Zwiastun do superprodukcji historycznej będącej konkurencją dla Red Cliff.

W końcu pojawił się zwiastun na dwa miesiące przed oficjalną premierą w Azji. Na festiwalu w Cannes był prezentowany teaser, lecz nie wyglądał tak zachęcająco, nie pokazywał rozmachu, głównie na moje oko były to surowe zdjęcia.

Kiedy jakiś czas temu John Woo ogłaszał, że robi Red Cliff, Daniel Lee trochę później wyszedł ze swoim Three Kingdoms: Resurrection of the Dragon. Oba obrazy prześcigały się w gwiazdorskich obsadach, ekipie technicznej i budżecie. Jednak 80 milionów dolarów Red Cliff jest nieporównywalnie bardziej imponujące niż 25 milionów dolarów Three Kingdoms: Resurrection of the Dragon. Doświadczenie uczy nas, że chińskie superprodukcje o takim standardowym budżecie w granicach 30 milionów to gwarancja niesamowitego widowiska powalającego nas rozmachem, więc sądzę, że o to nie musimy się martwić, a pewne szczegóły, które przedstawię na pewno to potwierdzą.

Obsada filmu jest niezła. Główną rolę Zhao Zilonga gra Andy Lau, który ostatnio upodobał sobie gatunek historycznych filmów. Będzie to jego trzeci obraz w przeciągu ostatnich paru lat. Poprzednie to Siedem Potęg, który ukazał się w Polsce na dvd, oraz hit zeszłego roku Warlords, gdzie był chwalony za wspaniałą kreację aktorską. Poza nim zobaczymy Maggie Q w roli Cao Ying, dla której po serii występów w amerykańskich głośnych filmach (Szklana Pułapka 4, Mission Imposible 3) będzie to powrót do Hong Kongu, gdzie w 2000 roku rozpoczynała swoją karierę. Trzecim bardzo znanym nazwiskiem jestSammo Hung Kam-Bo w roli Luo Ping-An, także zajmie się choreografią wszystkich walk. Dla tych, którzy nie kojarzą nazwiska wystarczy przypomnieć, że jest to aktor, który często występował u boku Jackie Chana, a także miał własny serial w Hollywood pod tytułem Stan Wyjątkowy. Wystąpią także Vanesa Wu, Andy On oraz Chen Zhi Hui.

Lee, który także miał wpływ na scenariusz, postawił się w nietypowej sytuacji, opierając historię na postaci Zhao Zilonga, który w książce jest traktowany jako postać drugoplanowa, a także dodał nowe postaci. Naszym zamiarem jest zdobyć serce i umysły starszego pokolenia, a także skierować się do młodszej publiczności, która zna historię Trzech Królestw poprzez gry Koei powiedziała producentka Susanna Tsang.

Kraj rozdarty wojną domową. Zhao, zwykły człek usłuchał wezwania do broni, od najniższej rangi wspinał się pod szczeblach kariery wojskowej, w końcu dostał dowództwo nad armią, której zadaniem jest wyzwolenie ziemi od złego samozwańczego władcy. Zainspirowany działaniem, honorem i marzeniem zjednoczenia kraju, heroizm Zhao stał się legendą, ale gdy mijają lata, tron wciąż zmienia właściciela, wojna trwa nadal. Gdy nowo koronowany król stwierdza, że pokój może być tylko wtedy, kiedy raz i na zawsze pokona się wszystkich samodzielnych władców, starzejący się Zhao wyrusza na ostatnią, największą kampanię i drogę ku przygodzie, która ukoronuje jego imię na wieki…

Fabuła mimo że nie oparta wiernie na książce, jak Red Cliff, zapowiada się interesująco. Warto dodać, że jak dla mnie film ma niewiarygodną zaletę. W scenach batalistycznych uczestniczy razem w jednym momencie 40000 statystów, jest to dwa razy więcej niż w trylogii Władcy Pierścieni. Dla mnie jest to wspaniała informacja, bo już w Cesarzowej widziałem, że jest to bardziej efektowne niż miliony ludzi stworzonych za pomocą komputera. W obrazie Zhanga Yimou było 20000 tysięcy statystów w jednej scenie, lecz zważywszy, że Three Kingdoms: Resurrection of the Dragon jest filmem mającym mieć efektowne bitwy, to sądzę, że mogą to wykorzystać o wiele lepiej i będzie to niezapomniane przeżycie dla widza.

Zwiastun prezentuje się bardzo ładnie, widać rozmach produkcji, a scena, gdzie Maggie Q gra na instrumencie zwanym Pipa bardzo mi się spodobała. Mam nadzieję, że będzie to podkreślone w muzyce z filmu, chociaż osobiście jestem bardziej fanem instrumentu Er-hu.

Premiera 3 kwietnia w Singapurze. Może dojdzie i do nas. Zapraszam do obejrzenia!