O Batmanie słów kilka...

Czyli czy można uznać Mrocznego Rycerza za film kultowy.

Wielu z was oglądając zapewne wyniki rankingu największego portalu filmowego imdb.com zastanawia się jak to możliwe, że Mroczny rycerz prześcignął tak kultowe filmy jak Ojciec chrzestny czy też Skazani na Shawshank. Czy w ogóle można mówić o tym, iż najnowszy film Nolana jest kultowe? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Na początku należy wspomnieć o samym pomyśle na film. Po raz pierwszy w historii ekranizacji komiksu postanowiono zrezygnować z jednoznacznej walki dobra ze złem , każdy bohater ma chwilę słabości, każdy w jakiś sposób ma chwilę zawahania. Nawet taki superbohater jakim jest Bruce Wayne. Dojrzewanie komiksów już mamy. Wielu słynnych autorów superbohaterów już na początku lat 90tych zrezygnowało z patetycznej walki swoich dzieci na rzecz bardziej realistycznego przedstawienia trudności, z jakim tak naprawdę musza borykać się wymyślone postacie. Bo mimo wszystko codzienna walka o wspólne dobro nie jest tak prosta. Odpowiedzą to w łatwy sposób policjanci, którzy muszą codziennie narażać swoje życie, abyśmy my mogli się czuć bezpiecznie. Owszem jednak nie każdy jest taki krystalicznie biały i to właśnie znamy, na co dzień obecnie ma swoje odbicie we wszelkich pomysłach, książkach czy komiksach. A jak to idzie w show biznesie takie spostrzeżenia prędzej czy później musiały dojść do przemysłu filmowego.

Christopher Nolan nigdy nie był tak wielkim reżyserem, jakim jest Spielberg, Altman czy chociażby Lucas. Jednak z każdym kolejnym filmem tworzy coraz ciekawsze obrazy. Być może jest to zasługa scenarzystów i wszystkich, z którymi współpracuje, być może nie ma w tym za wiele jego wkładu, ale potrafi wykrzesać w aktorach to, co dobre. Zarazem udaje mu się z każdym kolejnym filmem przekonać producentów do swojej wizji opowiadania historii. I to właśnie najprawdopodobniej jego zasługa, iż Bale, Freeman, Oldman, Caine oraz Aaron Eckhartzagrali idealnie. Bo nawet najlepszy aktor nie poradzi sobie bez dobrego wirtuoza. A poprowadzenie świetnych aktorów jest o tyle trudniejsze, że zarówno oni jak i sam reżyser zdają sobie sprawę, że nie mogą zawieść fanów, publiczności. Wymagania są więc duże. Dodatkową zasługę w filmie odgrywają drugoplanowi a często niedoceniani pracownicy. Chodzi o choreografów, dźwiękowców, charakteryzatorów, oni w tym filmie odegrali również ważną rolę. Bo po raz pierwszy w historii ekranizacji kina gdyby nie fakt powszechnej wiedzy o tym, że Batman jest wytworem komiksowej wyobraźni pewnie nie zdawalibyśmy sobie z tego sprawy. Aby bardziej urzeczywistnić całą historie, Nolanzrezygnował z kolejki i górującego nad miastem Wayne Tower . A widzowie to kupili. Kupili wizję zwykłego amerykańskiego miasta bez super wieżowców, bez latających samochodów i podwieszanych dróg. Wszyscy, co jest spoza realizmu to sama postać obrońcy miasta, który mimo tajemniczości nie jest w tym filmie głównym bohaterem. I tutaj właśnie dochodzimy do sedna tego dlaczego film Mroczny Rycerz jest tak dobrze oceniany przez krytyków. Bo właśnie po raz pierwszy na głównego bohatera wyrastają zwykli ludzie. Prokurator Harvey Dent wygłasza sławetną mowę o tym, że ludziom potrzebny jest bohater z twarzą, ktoś, z kim mogliby się identyfikować. Dodatkowo równorzędnie pierwsze skrzypce gra nieustępliwy policjant Gordon , który mimo niesprzyjających okoliczności, mimo braku zaufania do innych potrafi skupić się na swojej pracy. Łapie przestępców na tyle, na ile potrafi, jest nieustępliwy a przy tym ma rozterki czy jego praca w ogóle jest coś warta. Ale nie są to rozterki, które przysłaniają nam jego postać, są to zwykłe pytania, jakie każdy zadaje sobie może przed snem, może stojąc w korku czy na światłach.

I teraz dochodzimy do czarnych bohaterów. Aby film mógł pretendować do roli kultowego musi być zapamiętany. A czy zapamiętamy Mrocznego Rycerza? Według mnie tak przez samą postać Jokera. Owszem zdaje sobie sprawę, że dla wielu osób to jest wprost świętokradztwo ponownie powoływać do życia tę postać skoro tak świetnie zagrał ją Jack Nicholson. Ale wszyscy, którzy obejrzą w kinie postać zagraną przez Heatha Ledgera zawiedzeni nie będa . Joker z 2008 roku w porównaniu do 1989 roku jest zupełnie inny, mroczniejszy, straszniejszy. Jest osobą, którą każdy z nas mógłby się tak naprawdę bać. Według mnie to właśnie wersja z 2008 jest dużo bardziej bliższa komiksowi . Bo Joker nigdy nie był przyjazny, nigdy nie był zabawny. Miał być postacią, która za swoją uśmiechniętą maską posiada duszę zabijaki godnego Hanibala Lectera. Każda scena, w której pojawia się Ledger jest wprost magiczna. Jego ruchy, słowa wydawane dźwięki są nie do podrobienia. Na mnie szczególne wrażenie zrobił lekki nawet niekiedy poważny dowcip Jokera. I chyba nikomu przez długi czas nie uda się wcielić w czarny charakter w taki sposób, jaki zrobił to ten aktor . Żałuje, że zmarł, bo nigdy nie dowiemy się czy mógł to być jego jednorazowy pokaz umiejętności czy też długotrwały trend wpisujący go do panteonu geniuszów aktorskich.
Myślę również, iż nie powinno się porównywać obu wersji tej postaci. Bo film Burtona był nieco bardziej bajkowy (jak zresztą większość filmów reżysera) natomiast film Nolana jest kręcony na poważnie. Dlatego też porównanie ich to jak porównanie dwóch różnych postaci. Po prostu się nie da.

Kolejną kwestią jaką należałoby powiedzieć to fakt promocji filmu i tego czy czasem taki sukces nie jest zasługą śmierci odtwórcy głównej roli. W Polsce takiej promocji nigdy dotąd nie mieliśmy i szczerze żałuje. Promocja filmu przypominała nieco pomysły J.J. Abramsa, który zapoczątkował to filmem Cloverfield. Twórcy filmu nie zdradzali fabuły, wiadomo od początku było jedynie tyle, że czarną postacią ma być Joker. W pierwszej kolejności jeszcze w fazie przed produkcji wyprodukowano zdjęcie przypominające Jokera , który z uśmiechniętą twarzą i logiem Warner Bros informował o tym, że film będzie do obejrzenia w wakacje w 2008 roku. Kolejną rzeczą, jaką producenci byli podsuwanie atmosfery nieudolności, podawano sprzeczne informacje o rzekomych problemach na planie, przez co film powoli stawał się najbardziej oczekiwaną premierą roku 2008. Podsycanie napięcia o filmie miało miejsce w październiku 2007 roku, kiedy Joker (idealnie odwzorowany z Mrocznego Rycerza zagrał epizodyczną rólkę w znanym serialu South Park. Okazało się, że wkrótce ten odcinek stał się najczęściej ściąganym z sieci w historii całego serialu. Następnie w dniu 21 maja 2007 roku na jednej z amerykańskich stron internetowych znikneło zdjęcie Jokera a pojawił się napisa: ha ha ha ha ha”, wśród których ukryto See you in December (czyli: do zobaczenia w grudniu) przez co fani planowanego filmu obserwowali stronę www.seeyouindecember.com. Poza tym na różnych stronach internetowych pojawiały się plakaty przypominające wuja sama a przemienione rzekomo przez Jokera przypominające o filmie.
Jednak to, co zrobiło wrażenie miało miejsce w lipcu 2007 roku, kiedy to na niebie w San Diego pojawił się samolot ciągnący za sobą numer telefonu . Każdy, kto zdecydował się zadzwonić pod tą numer usłyszał jak zakładnik Jokera prosi o pomoc i jest zmuszony do wygłoszenia zagadki. Każdy, kto odgadł miał szansę dostać oryginalny teaser, zdjęcie Jokera z Rachel oraz rzekomą kartotekę policyjną Jokera. Podobne wydarzenia odbywały się w różnych miastach.
Rok 2008 przyniósł filmowi dwie rzeczy, po pierwsze śmierć Ledgera, która miała jakiś wpływ na film. Nigdy nie dowiemy się czy czasem to nie tego zasługa, ale wtedy też ze względu na uszanowanie aktora zdecydowano się zawiesić kampanie reklamową z udziałem Jokera. To dodatkowo rozbudziło plotki czy czasem aktor nie odegrał wszystkich scen, przez co zostanie wycięty. W końcu studio Warner Bros zdecydowało się wydać oświadczenie informujące, że Joker w filmie będzie na pewno.
Mroczny Rycerz już wtedy był tak popularny, że po raz pierwszy w historii amerykańskich kin widzowie mieli możliwość obejrzenia samej zapowiedzi w kinach przed wyświetlaniem Iron Mana. Jest to pierwsza w historii sytuacja, w której tysiące ludzi weszło do kina tylko na 2,5 minuty, aby móc zobaczyć na dużym ekranie zapowiedź najnowszego Batmana .

I wreszcie dochodzimy do samego sedna, czy najnowszy Batman jest filmem kultowym? Ja wolałbym zadać inne pytanie: co sprawia, że film jest kultowy? Ojciec Chrzestny, Pulp Fiction owszem są wybitnymi filmami, ale dzięki czemu? Nie tylko dzięki świetnej roli aktorskie, ale przede wszystkim dzięki temu, że jak na swoje lata stały się pionierami w pewnej dziedzinie. Słynny już Ojciec Chrzestny to był pierwszy film, w którym zaprezentowano gangstera jako głównego bohatera. Może nie całkiem pozytywnego, ale takiego którego widzowie mogą polubić. Pulp Fiction był filmem, który poraz pierwszy pokazał, że kino akcji może być zabawne a kwestie mogą robić wrażenie. Skazani na Shawshank był pierwszym filmem gdzie świetnie ukazano, że człowiek może pokonywać przeciwności losu, że czasem, kiedy wydaje się że się poddaje w duchu walczy.
Według mnie właśnie takim pionierskim filmem jest Mroczny Rycerz. Bo po raz pierwszy Christopher Nolan pokazał nam komiksową ekranizację, która bardziej przypomina świetne sensacyjne kino rodem z Gorączki. Po raz pierwszy oglądając film w kinie nie czuje się jakby się poszło na bajeczkę. Widz czuje, że nareszcie spokojnie nie jest na komiksie, jest na filmie, który jest całkiem zwyczajnym kinem sensacyjnym. I właśnie to jest sednem kultowości tego batmana . Tak ocenił to guru krytyków Roger Ebert, który nazwał Mrocznego Rycerza filmem, który nie jest już komiksem.
Żałuje przy tym również, że wiele osób prowadzących akcję typu dodawać mu niskie oceny powołuje się na to, że film nie zasługuje na miejsce wyższe niż wymieniany już Ojciec Chrzestny czy inne filmy. Robią tak tylko, dlatego, że film jest ekranizacją komiksu. Problem w tym, że zachowują się jak ich koledzy z przed wielu lat, kiedy to powoli mówiono o kultowości filmu Coppoli. Mówiono wtedy, że nie zasługuje na pochwałę film który gloryfikuje gangsterów. Historia, więc lubi się powtarzać.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć. Cały artykuł jest wyrażeniem mojej opinii oraz próbą wytłumaczenia, że czasem warto przez chwilę zastanowić się przed pochopnymi decyzjami. Nigdy coś nie jest białe albo czarne, nigdy nie powinno się uznawać czegoś choćby dlatego, że jest super produkcją czy też ekranizacją bajki/komiksu za gorsze .

Mroczny Rycerz 2008Mroczny Rycerz 2008 Mroczny Rycerz 2008Mroczny Rycerz 2008 Mroczny Rycerz 2008Mroczny Rycerz 2008 Mroczny Rycerz 2008Mroczny Rycerz 2008


Michał
"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii" Andr Malraux