Rusza U Pana Boga za Miedzą

Dziś rozpoczynają się zdjęcia do ostatniej części trylogii Jacka Bromskiego zapoczątkowanej przez U Pana Boga za piecem w 1998 roku i kontynuowane niedawno w filmie U Pana Bpga w ogródku

Po „U Pana Boga za piecem” i „U Pana Boga w ogródku” przyszedł czas na „U PANA BOGA ZA MIEDZĄ”.

Kadr z poprzedniej częściKadr z poprzedniej części

19 sierpnia filmowcy ponownie zawitają do Królowego Mostu. Jutro padnie tam pierwszy klaps do trzeciej, ostatniej części filmowej trylogii Jacka Bromskiego.

Planowany okres zdjęciowy to dwa i pół miesiąca.

Sielanka nigdy nie trwa wiecznie. Nad Królowym Mostem zbierają się ciemne chmury, a dzwon, który dotychczas harmonijnie odmierzał czas mieszkańców miasteczka, pewnego dnia zabrzmiał fałszywie. Ksiądz patrzy w niebo i pyta Najświętszą Panienkę, czy zło wyprze dobro, i czy zło tylko dobrem można zwyciężać…

Spokojne życie mieszkańców tego kąta Podlasia zakłócały tylko przybycia obcych. Czasem, obcy stawał się swoim, jak Marusia, Bocian czy Marian, czasem – obcy znikał, wygnany przez lokalną społeczność, która nie chciała burzenia swojego świata. Tak jest i tym razem.

Marina, atrakcyjna, dojrzała i samotna instruktorka przybywa do Królowego Mostu, by zapoznać miejscową policję z tajnikami obsługi komputera. Wreszcie można wyciągnąć z szafy laptopa, którego przesłali z centrali, a który dotychczas spokojnie oczekiwał na swój los w sejfie. Zza wielkiej wody, w białym kabriolecie, przybywa Amerykanin, a tak naprawdę – Staś Niemotko, po 20 latach emigracji wracający na ojcowiznę. Niestety – miasteczko niby nic się nie zmieniło, ludzie ci sami, ale z ojcowizny pozostały same zgliszcza.

A tymczasem w Królowym Moście zbliżają się wybory burmistrza. Od lat było tak samo, ten sam kandydat, który mógł liczyć na poparcie i proboszcza, i komendanta. Ale władza staje się modna, i o fotelu burmistrza zaczyna marzyć inny kandydat, miejscowy przedsiębiorca, jakby nie patrzeć, człowiek sukcesu. Gość z Ameryki, bezrobotny, obyty w świecie, jest idealnym kandydatem na szefa sztabu wyborczego. W ten oto sposób podlaskie Macondo staje się podlaską „warszawką”, miniaturą wielkiej sceny politycznej, na której wszystkie chwyty są dozwolone – ukryte kamery, stronnicze media i brak elementarnych zasad. Sprzymierzeńcami walki politycznej staje się banda Gruzina, tego samego, który 10 lat wcześniej wygnany został z miasteczka przez Komendanta. Rozboje, haracze, zastraszanie stają się smutną codziennością mieszkańców Królowego Mostu.

Kadr z poprzedniej częściKadr z poprzedniej części

Ale i w miasteczku tworzy się nowa armia: jest w niej Marian Cielęcki, zięć Komendanta, może nie orzeł, ale swoje zasady ma; jest Bocian, co prawda obecnie przykładny obywatel, ale jego poprzednia praca, w której znany był jako Czapla, dobrze przygotowała go na walkę z przestępczością, zwłaszcza zorganizowaną; jest w końcu i Marina, która okazuje się biegła nie tylko w sztuce informatycznej, ale przede wszystkim policyjnej.

Przed Proboszczem jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu. Czy dla przywrócenia spokoju w miasteczku zgodzi się na drastyczne rozwiązanie, które niewiele ma wspólnego z etyką chrześcijańską?

W „U Pana Boga za miedzą” oprócz znanych już nam bohaterów z obydwu części czyli Księdza (Krzysztof Dzierma) i Komendanta (Andrzej Beja Zaborski), czy tych, których zapoznaliśmy w ogródku, czyli Mariana Cielęckiego (Wojtek Solarz), Jerzego Bociana (Emilian Kamiński) czy Struzikowej (Małgorzata Sadowska) pojawią się też NOWI.

A będą to m.in. Amerykan vel Staś Niemotko (Grzegorz Heromiński) czy przebojowa Marina Chmiel (Agnieszka Kotlarska).

informacja nadesłana przez dystrybutora