Pierwsza walka Wolverine`a

Filmowa adaptacja przygód Rosomaka jeszcze nie wyszła z fazy postprodukcji a już trwa walka o końcowy efekt.

Studia filmowe tak bardzo boja się o miliony dolarów, które wydawają na produkcję filmów, że czasami ingerują w pracę reżysera. Jeszcze nie ucichły echa po zamieszaniu jakie wywołał Punisher: War Zone i jego problem z przyznaniem mu odpowiedniej kategorii wiekowej (zainteresowanych odsyłam tu), a już słyszymy o konflikcie wokół filmu X-Men Origins: Wolverine pomiędzy reżyserem Gavinem Hoodem a Tomem Rothmanem – jednym z szefów wytwórni filmowej Fox.

WolverinWolverin

O co poszło? Gdy padł pomysł nakręcenia przygód Logana, producenci jasno zadeklarowali, że chcą mrocznej, ponurej wersji historii powstania Wolverine`a. Zatrudniono w tym celu Gavin Hooda, który miał podobną wizję. I ponoć taki film powstał. Niestety, dzieło nie podoba się Rothmanowi, ponieważ obawia się, że posępny klimat filmu zniechęci szersze grono widzów do jego obejrzenia, nie mówić już o możliwych problemach z uzyskaniem niskiej kategorii wiekowej (oba przypadki powodują duże straty w zyskach). Doszło nawet do tego, że na czas krótkiej nieobecności reżysera na planie, kazano zmienić część materiału w taki sposób, by był bardziej przystępny. Obecnie toczy się walka o ostateczny kształt filmu.

Niektórzy fani doszukują się nawet teorii spiskowych w zwiastunie, który został pokazany na ostatnim Comic-Conie! Hood często opowiadał, że jego obraz będzie skupiał się na historii głównego bohatera, a inni pojawiający się mutanci będą tłem. W trailerze z kolei, otrzymaliśmy całą grupę mutantów otoczonych wybuchami i strzałami a solowa, ponura opowieść o Rosomaku, gdzieś zaginęła. Czyżby długie macki szefów Foxa sięgałby aż tak daleko?

Skoro najnowszemu Batmanowi mroczny klimat zapewnił oszałamiający sukces, to dlaczego nie iść w tę stronę w przypadku X-Men Origins: Wolverine? Wiadomo, że to inny ciężar gatunkowy, ale po obejrzeniu dwóch przekoloryzowanych Fantastycznych 4oraz Incredible Hulk,
gdzie niektóre sceny walki były wciśnięte na siłę (co zresztą nie podobało się Edwardowi Nortonowi) to łatwo zauważyć, że stworzenie filmu dla wszystkich nie jest gwarancją odniesienia sukcesu finansowego.

WolverinWolverin

Celowo nie wspominam tutaj o Iron Manie, w którym konwencja komiksu pozwalała podejść do tematu z odpowiednim dystansem tworząc film lekki i jednocześnie w wielu momentach śmieszny, a co najważniejsze nie zamykając go tylko dla grona komiksowych wielbicieli. Bazując na komiksie Wolverine: Origins taki zabieg jest raczej niemożliwy.

Zostaje nam tylko czekać na ostateczną wersję filmu i mieć nadzieję, że obie strony dojdą do porozumienia, które zaowocuje pozytywnymi opiniami kinomanów oraz odpowiednio szerokim strumieniem pieniędzy.