Końcówka drugiego dnia FPFF

Relacje i wrażenia z pokazów i konferencji filmów Niezawodny System oraz Lekcje pana Kuki

Wczoraj doba okazała się dla nas za krótka i nie udało nam się skończyć artykułu o dwóch ostatnich filmach dnia. Co nadrabiamy dziś.

Izabela SzylkoIzabela Szylko

Najpierw odbył się pokaz Niezawodnego Systemu Izabeli Szylko. Jest to pogodna opowieść o starszej pani o imieniu Maria próbującej naprawić błąd z przeszłości i odzyskać bezcenny naszyjnik. Bohaterka opracowuje niezawodny system, który ma jej zapewnić wygraną w kasynie. Poczynania wiekowej damy przyciągają zainteresowanie młodego hazardzisty. Postanawia zdobyć jej zaufanie i rozpracować metodę. Osobą pani Marii interesuje się też emeryt z sąsiedztwa. W retrospekcjach śledzimy dramatyczne wydarzenia sprzed lat, w wyniku których Maria lekkomyślnie straciła naszyjnik – symbol młodzieńczej miłości.

Obraz nie zachwycił, lecz zły nie był. Atutem filmu jest z całą pewnością rola pani Aliny Janowskiej, na której grę mógłbym patrzeć bez przerwy. Chociaż historia mnie nie porwała, to przez większość obrazu kupowałem wizję pani Szylko aż do końcówki, która kompletnie ją zniszczyła. Nie będę w tej krótkiej opinii wdawać się w szczegóły, na to przyjdzie czas w weekend podczas pisania recenzji festiwalowych obrazów z konkursu głównego.

Podczas konferencji dowiedzieliśmy się, że film wejdzie do kin tylko w 3 kopiach i bardziej możliwe będzie obejrzenie go na DVD.

W pierwotnej wersji bohaterka filmu próbowała zdobyć pieniądze, grając w Lotto, lecz, jak pani reżyser stwierdziła, jest to mało atrakcyjne filmowo. Potem dodano trochę wątków, życia i zamieszania, aż powstała wersja scenariusza, którą widzimy na ekranie. Gdy pani Szylko pisała scenariusz swojego debiutu reżyserskiego, myślała, że będzie to film offowy, ale gdy okazało się, że historia jest na tyle fajna, warto było, według niej, zaangażować kogoś lepszego. Padło stwierdzenie, które, mimo wszystko, pasuje do tego obrazu – Nie jest to film dla młodego widza, tylko dla ludzi starszych. A także pewna ciekawostka, bowiem był to, chyba, pierwszy film na festiwalu, w którym nie użyto wulgaryzmów. Pani Alina stwierdziła także, potwierdzając słowa producenta, że dla młodych ludzi może być ten obraz po prostu nudny. Osobiście, myślę, że warto wypożyczyć na DVD i obejrzeć, aby samemu wyrobić sobie opinie.

Niezawodny SystemNiezawodny System

Natomiast Lekcje pana Kuki pokazane zostały pod koniec dnia. Obraz kompletnie mnie nie przekonał już od samego początku. Brakowało mi ładu w zachowaniu głównego bohatera. Przychodziła myśl, dlaczego wykształcony, znający języki chłopak idzie po radę do jakiegoś szemranego człowieka? Nie jest wyjaśnione, dlaczego, kim on jest, nic. Poza tym sama fabuła jakoś odpychała, wiało momentami nudą, nie kupowałem tej historii. Tylko aktorsko było na przyzwoitym poziomie. Szerzej będzie w recenzji mojej bądź Agnieszki Muchy.

Na konferencji reżyser mówił, że chciał opowiedzieć o Polaku na zachodzie, ale nie wiedział, jak ugryźć ten temat. Inspiracja przyszła, gdy kupił książkę Radka Knappa, którą potem zekranizował.

Agnieszka w pewnej części konferencji zadała pytanie panu reżyserowi.

A: Ja nie zrozumiałam początku. Odbieram Waldemara, jako chłopaka inteligentnego, który zna dwa języki, który chce się czegoś dowiedzieć o świecie, ma jakieś marzenia i w zasadzie nie bardzo rozumiem, dlaczego idzie po radę do pana Kuki?

Odpowiedź reżysera: Pan Kuka jest taką osobą, która wywodzi się wprost z lat 80-tych, to znaczy, że świata, w którym ktoś wyjeżdżał z Polski, by kupić 100 długopisów jednorazowych Bic, wrócić z nimi do Polski i zarobić kupę pieniędzy, Ten rodzaj doświadczeń jaki zgromadził podczas rozlicznych podróży po prostu kompletnie do niczego nie nadaje się w obecnej chwili. Myślę, że jest to troszeczkę, jak z naszym stanem świadomości. Nasze wyobrażenie o zachodzie urodziło się w latach 80-tych.

Riposta Agnieszki: Ja bym po prostu nie wpadła na to, będąc młodym człowiekiem, żeby pójść do kogos. Poczytała bym czasopisma, książki, obejrzała coś w telewizji. Dlatego bardzo się zdziwiłam tym, co zobaczyłem, taki kontrast. Nie wiem, może pan Kuka jest takim guru wioskowym. Nie wiem, jak to miało wyglądać. Po prostu nie przemówił do mnie ten początek.

Lekcje pana KukiLekcje pana Kuki

Reżyser: To nie jest film realistyczny, trzeba to sobie powiedzieć w oczy. To jest film, który opowiada rzeczywistość oczami głównego bohatera. To, co się dzieje w jego głowie, jest treścią filmu. Pan Kuka jest dla mnie taką metaforą naszego doświadczenia, którego wszyscy zbieraliśmy w latach 80-tych, a który do niczego się nie nadaje. To doświadczenie jest właśnie kimś takim. I szczerze powiedziawszy, jakbym był na miejscu Waldemara, poszedłbym się kogoś spytać. Raczej nie szukałbym po książkach, tylko poszedłbym po informację z pierwszej ręki, takie z życia. I niestety w miejscowości, w której urodził się Waldemar, odpowiedzieć mógł tylko Kuka na część jego pytań.

Historia głównego bohatera mogła się przytrafić również w każdym polskim mieście. Doświadczenia jakie zebrał Waldemar niekoniecznie są specyficzne dla Zachodu. Dlatego mam wrażenie, że film minął się z pierwotnym założeniem, pokazania kontrastu między Polską a zachodem.

Wszystkie recenzje filmów z Konkursu Głównego zaczną się pojawiać od weekendu.