Kolejny dzień gdyńskich objawień

Mała Moskwa i Drzazgi – oto nasze dzisiejsze objawienia.

Pierwszym filmem, który obejrzeliśmy z samego rana były Cztery noce z Anną, jednak film nie był dla nas zaskoczeniem. Tak wiele o nim w mediach, że po prostu przekonalismy sie, iż to film wybitny, piekny, ważny. Dlatego napiszemy o nim w drugiej kolejności. Ponieważ dużo bardziej urzekła nas Mała Moskwa Waldemara Krzystka. Była miłą odmianą po ambitnych obrazach o trudnych tematach.

MAŁA MOSKWA

Mała Moskwa stała się potrzebnym nam oddechem – normalnosci, podanej w przepiękny sposób. To historia miłosna, niemal szekspirowski romans, na miarę Romea i Julii, w którym w roli dwóch skłóconych rodzin występują Polska i Rosja. To również piękne studium miłości zranionej, zdrady. Miłości, która nie popada w złość, w agresję, ale która kocha do końca i mimo wszystko.

Mała MoskwaMała Moskwa

Film zainspirowany jest prawdziwą historią. W Legnicy istnieje grób, na który ludzie przynosza kwiaty. To grób kobiety, która zginęła, bo zakochała się w Polaku. Natomiast dopowiedziana historia to autorskie dzieło Waldemara Krzystka. Prawdziwy jest również wątek potajemnego chrztu. W Legnicy faktycznie potajemnie chrzczono dzieci. Pierwsza wersja pojawiła się w 2003 roku, jednak dopiero 5 lat później pojawiły się fundusze na nakręcenie filmu. Wyzwaniem okazało sie znalezienie odtwórców głównych ról rosyjskich. Po przeglądzie wielu filmów główne role przepięknie zagrali czarująca Svetlana Hodchenkova oraz Dimitrij Ulianow. Bardzo dobrze zagrał również Lesław Żurek. Olbrzymim plusem filmu jest wierność języka. Obraz jest dwujęzyczny, a język rosyjski nadaje Małej Moskiwe melodyjności i prawdziwości.

W filmie główna bohaterka, Wiera, śpiewa na scenie piosenkę Ewy Demarczyk Grande Valse Brillante. Powstaje przepiękny motyw muzyczny. Zapytałam Svetlanę, czy uczyła się śpiewać. Okazało się, że to jej pierwsza piosenka, w co naprawdę trudno uwierzyć.

Na początku reżyser planował koprodukcję polsko-rosyjską. Ale za każdym razem, gdy strona rosyjska była już blisko decyzji, przypominali sobie, że Putin powiedział, iż rozpad Związku Radzieckiego to była największa tragedia geopolityczna, a to właśnie lata, w których osadzony jest scenariusz filmu i mówili nie.

Data premiery jeszcze nie jest niestety znana.

CZTERY NOCE Z ANNĄ

Artur SterankoArtur Steranko

O samym fimie naczytałem się bardzo wiele. Opinie z różnych festiwali, recenzje, krytyki. Wiedziałem, czego się spodziewać i bardzo się cieszę, że film mnie nie rozczarował. Praktycznie, potwierdził jedynie swoją wielkość. Urzekały zdjęcia, rola pana Artura Steranko oraz muzyka Michała Lorenca. Zdecydowanie jest to piękny dramat, wielki powrót reżysera do formy i jeden z najlepszych filmów na festiwalu. Największe wrażenie zrobił na mnie częsty brak dialogów, gdzie aktorzy musieli grać gestami, ciałem. Moim zdaniem warto udać się do kina. Szerzej w recenzji po festiwalu.

DRZAZGI

Debiut reżyserski Macieja Pieprzycy, utrzymany w słodko-gorzkim klimacie czeskiego kina. Opowieść o trójce młodych ludzi ze Śląska, których losy nieoczekiwanie splatają się w ciągu kilku tygodni. Kontuzjowany eks-gwiazdor piłki nożnej (Antoni Pawlicki). Córka nowobogackiego fabrykanta (Karolina Piechota). Młody naukowiec (Marcin Hycnar). Na pozór bohaterów dzieli wszystko – status materialny, wykształcenie, aspiracje. Łączy ich jedno – każdy z nich szuka miłości.

Nie spodziewałem się wiele po filmie Macieja Pieprzycy. W sumie to nawet nie wiedziałem, czego się spodziewać. Obraz, będący tragikomedią, zdecydowanie był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Na film składa się parę nowel różnych bohaterów, które się ze sobą przeplatają. Dobre zdjęcia nadają obrazowi specyficzny klimat, podsycony także świetnym montażem. Aktorsko film stoi naprawdę na bardzo dobrym poziomie. Antoni Pawlicki udowodnił mi, że jednak ma talent, Marcin Hycnar pokazał, że jest aktorem w prawdziwym tego słowa znaczeniu, a młodziutka Karolina Piechota, debiutantka, zagrała przyzwoicie rolę biednej, trochę naiwnej dziewczyny. Ważne jest to, że w tym filmie śmiejemy się, kiedy naprawdę jest ku temu powód, co stanowi doskonały kontrast dla Serca na Dłoni Zanussiego. Zdecydowanie polecam ten film, ale niestety tutaj zła wiadomość. Producent na konferencji powiedział, że w kinach zobaczymy go dopiero na początku przyszłego roku.

Podczas konferencji reżyser mówił o nowelowości obrazu, która jest trochę inna niż w Słonku Michała Rosy, a także Senności Magdaleny Piekorz. Odniósł się także do tego, że w Polsce często filmy powstają na Śląsku, twierdząc, że obraz Ślaska w Drzazgach jest odmienny, bardziej pozytywny. W 2003-2004 roku film był już bliski realizacji, lecz z inną obsadą. Wówczas mogliśmy zobaczyć Izę Borowską i Wojciecha Zielińskiego. Dziennikarze byli pod wrażeniem nowoczesnego sposobu narracji reżysera, dzięki której można było wejść w fabułę. Montażysta dodał, że jest dużo jego inwencji w samym montażu. Rzucało się w oczy, że nie jest to tylko praca operatora.

Maciej Pieprzyca i Karolina PiechotaMaciej Pieprzyca i Karolina Piechota

Jako że reżyser pochodzi ze Śląska, został poproszony o powtórzenie zdania w gwarze. Niestety nie dał się na to namówić i z uśmiechem na ustach odmówił.

Jutro czekają nas dwie dobre pozycje. Film nieżyjącego już Piotra Łazarkiewicza 0_1_0 oraz Bracia Karamazow Petera Zelenki. Wieczorem postaramy się zabawić w Jury i wytypować naszych faworytów.