Koniec zdjęć kolejnego hitu?

Lepiej pocieniować niż pogrubasić, czyli konferencja prasowa na zakończenie zdjęć Idealnego faceta dla mojej dziewczyny

W piątek odbyła się konferencja prasowa na zakończenie zdjęć nowej hitowej komedii. Nasi redakcyjni wysłannicy, Łukasz Kaliński & Joanna Rutkowska byli na miejscu, aktywnie uczestnicząc. Poniżej prezentujemy ich relację:

Idealny Facet dla mojej dziewczynyIdealny Facet dla mojej dziewczyny

Choć do zakończenia zdjęć do najnowszego filmu Tomasza Koneckiego i Andrzeja Saramonowicza, twórców Pół serio, Ciała, Testosteronu i Lejdis, wyprodukowanej przez firmę Van Worden komedii Idealny facet dla mojej dziewczyny, pozostał jeszcze jeden dzień, to już dzisiaj 3 października w Centralnym Basenie Artystycznym (kąpielówki nie były wymagane) odbyła się konferencja prasowa podsumowująca okres zdjęciowy. Premiera tego filmu przewidziana jest na 30 stycznia 2009 roku, a dziś na pytania dziennikarzy odpowiadali twórcy filmu i występujący w nim aktorzy. Wśród zaproszonych gości byli reżyser filmu Tomasz Konecki, producent i scenarzysta Andrzej Saramonowicz oraz kreujący główne role Marcin Dorociński, Magdalena Boczarska, Iza Kuna, Daniel Olbrychski i Rafał Rutkowski. Firmę Van Worden reprezentował natomiast prezes zarządu Paweł Wachnik.

Jak można się dowiedzieć z materiałów prasowych przygotowanych na potrzeby konferencji, Idealny facet dla mojej dziewczyny opowiada o tym, jak wielką siłę ma miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy Kostek (Dorociński) spotyka Lunę (Boczarska), nie ma wątpliwości, że ta piękna blondynka o tajemniczym spojrzeniu jest jego drugą połową pomarańczy. Problem w tym, że Lunę i Kostka dzieli tak wiele, że wydaje się, iż nie ma żadnych szans by mogli być razem. Ona jest instruktorką brutalnej sztuki walki krav-maga, on – kompozytorem muzyki sakralnej. Ją fascynuje ruch feministyczny, on pochodzi z katolickiej rodziny, jego wujem jest ojciec Leon (Bronisław Wrocławski), bardzo wpływowy duchowny, a ciotką niezwykle konserwatywna Teresa Wodzień (Danuta Stenka).

Wydaje się, że tych dwoje nie ma żadnych szans, by kiedykolwiek być ze sobą. Jednak los splącze ich historie w tak zwariowany sposób, że niemożliwe stanie się możliwe. Czy Luna i Kostek będą umieli to wykorzystać?…

Idealny Facet dla mojej dziewczynyIdealny Facet dla mojej dziewczyny

Tomasz Konecki i Andrzej Saramonowicz przybliżyli zebranym na konferencji dziennikarzom ogrom pracy, jaką wykonali podczas zdjęć na planie filmu, które obejmowały czterdzieści pięć dni zdjęciowych i przyniosły czterdzieści tysięcy metrów taśmy filmowej oraz ponad dwa tysiące klapsów.

- Jest to film o miłości, która przekracza wszelkie bariery – powiedział Konecki - i dlatego uważam, że przesłanie tego filmu jest niezwykle optymistyczne. Atutem tego, co napisał Andrzej jest przede wszystkim to, że jest to film osadzony w polskich realiach i przyjemność oglądania sprawia także obserwowanie wątków pobocznych. Film stanowi obraz naszej rzeczywistości, oczywiście z komediowego punktu widzenia. Byłem dumny, że mogłem uczestniczyć w tak olbrzymiej produkcji. Czterdzieści pięć dni zdjęciowych i ponad dwa tysiące klapsów to imponująca ilość. Nasz klapser powiedział mi, że ostatni raz film z taką ilością klapsów robił w 1968 roku.

- Ten film pod względem mnogości i bogactwa wydarzeń – wtórował Andrzej Saramonowicz – bije na głowę nasze poprzednie dokonania. Mamy sporo materiału, z którego możemy zmontować film jeszcze szybszy i jeszcze bardziej atrakcyjny niż inne nasze filmy. Głęboko wierzę w to, że ci, którzy zdecydują się pójść na ten film do kina po wyjściu nie będą żałowali, że wydali te kilkanaście złotych. Po to jest te dwa tysiące klapsów. – Mnie się wydaje, że nadmiar materiału jest rzeczą pozytywną – dodaje Konecki. - Lepiej pocieniować niż pogrubasić. Ja wiem, jak bardzo różnorodny mam materiał i że nie mam takich scen, których ja bym nie chciał zobaczyć w moim filmie.

Idealny Facet dla mojej dziewczynyIdealny Facet dla mojej dziewczyny

Zadowolenia z udziału w tej produkcji nie kryli również aktorzy, którzy obsypali komplementami zarówno twórców filmu, jak i aktorów u boku których przyszło im występować. Wyjątkowo małomówny był Marcin Dorociński. Pracę na planie określił jako zawodową. - Wszyscy byli bardzo dobrze przygotowani. Było drobne pole do improwizacji i otwartość na siebie. Powiedział też, jak wielką przyjemnością była współpraca z osobą taka jak Magdalena Boczarska. Nie krył, że z przyjemnością przyjmował od niej ciosy, odnosząc się do zaprezentowanej na początku konferencji krótkiej zapowiedzi filmu, w której mogliśmy zobaczyć scenę, w której obrywa od bojowo nastawionej dziewczyny. Boczarska zdradziła kulisy swojego przygotowania do roli: – Moimi trenerami krav-magi byli panowie Istvan Nagy i Łukasz Osiecki. Przygotowywałam się przez trzy miesiące. Wczoraj na koniec zdjęć dostałam od nich dyplom – powiedziała. Aktorka komplementowała Krzysztofa Globisza, u którego boku pojawiła się w filmie: – Krzysio jest tak specjalną osobą i wyjątkowym człowiekiem. Spotkanie z nim na planie było bardzo przyjemne i był wspaniałym partnerem. Na koniec podziękowała scenarzyście filmu: – Bardzo dziękuję Andrzejowi Saramonowiczowi, który jednym pociągnięciem pióra zmienił moje życie.

Idealny Facet dla mojej dziewczynyIdealny Facet dla mojej dziewczyny

Wspomnieniami z planu podzieliła się również Iza Kuna, która gra w filmie Klarę, czołową polską feministkę i twórczynię Akademii Feministycznej Wolna Polka. Zdradziła kulisy przygotowywania się do tej roli. – Wszystko było zapisane w scenariuszu – powiedziała. – Rozmawiałam z chłopakami bardzo dużo, podpatrywałam swoje koleżanki, czytałam takie książki, ale nie z powodu tego, że gram w tym filmie, ale że interesuję się takimi rzeczami. Lubię grać u chłopaków. Ja niewiele mam do powiedzenia. Oni wiedzą, co chcą zrobić i tyle. I ufam im bardzo.

Ciepłych słów pod adresem twórców nie szczędził również Daniel Olbrychski. – Tutaj gram rolę drugoplanową. Na początku naszej pracy przede wszystkim mnie interesowało spotkanie z tymi dwoma facetami, ponieważ znałem ich z dwóch filmów. Testosteron to jeden z moich ukochanych filmów z ostatniego okresu. Wiedziałem, że miałem do czynienia z ludźmi, którzy w zdumiewający sposób rozumieją, czują i fantastycznie się bawią czymś takim, czym jest kino. W krótkim czasie osiągnęli zawrotną wirtuozerię w tym, co robią. Ja ledwo co przyjeżdżałem na plan to już z niego zjeżdżałem. Tak szybko oni to wszystko robili, że marzyłem, żeby doczekać do przerwy obiadowej i często zostawałem ponieważ catering był chyba najlepszy w Europie, a jadłem w wielu produkcjach z francuskimi na czele. Taka organizacja pracy potwierdza zawodowość, a talent już niejednokrotnie ci panowie potwierdzali i jestem pewien, że ten film również to potwierdzi.

Twórcy filmu odnieśli się również do zastrzeżeń o to, że obrażają nie tylko kościół katolicki, ale i feministki. Zgromadzeni na sali dziennikarze byli ciekawi, czy posunęli się do obrażenia całego narodu polskiego. Wątpliwości zostały szybko rozwiane: Nie obrażamy kościoła katolickiego ani feministek. Jeżeli pozwalamy sobie na jakieś krytyczne spojrzenie to wobec osób, które pod takimi sztandarami nadużywają wartości, które są na tych sztandarach wypisane. Z tęsknoty za sacrum chcemy raczej pokazać, że nie wszyscy gorliwi krzykacze i ludzie, którzy odwołują się do jakiś haseł mają coś sensownego do powiedzenia. Nie, nie obrażamy narodu polskiego. W tej sprawie jest tak ogromna konkurencja, że nie jesteśmy w stanie się zdobyć na żadną pozycję medalową, a takie nas nie interesują. My robimy takie filmy, na jakie ludzie chodzą. Jestem głęboko przekonany, że będą się na nim śmiać i mam nadzieję, że po wyjściu z kina będą też o nim dyskutować.

Idealny Facet dla mojej dziewczynyIdealny Facet dla mojej dziewczyny

Pozostaje nam więc jedynie czekać do premiery filmu, kiedy będziemy w stanie ocenić pracę, jaką włożono w przygotowanie Idealnego faceta dla mojej dziewczyny. Szczególnie, że jego twórcy zapewniają, iż nie będzie to jedynie film, na którym widzowie będą się tylko śmiali.

FDB.pl zapytało czy z filmu wyniesiemy coś głębszego, co chwyci widzów za serce. – Mam głęboką nadzieję, że będzie coś więcej niż tylko te 120/130 minut zabawy – wyraził swoje oczekiwania Saramonowicz. – Zwłaszcza, że tak jak w przypadku Lejdis myśmy się starali opowiedzieć o emocjach bohaterów w sposób taki, który wywoływał śmiech i wzbudzał wzruszenie. Ten film choć jest bardzo śmieszną komedią ma też takie momenty, które skłaniają do refleksji. Trudno jest nam jednak o tym mówić w momencie, w którym film jest jeszcze w trakcie zdjęć. Nie wiemy na pewno czy te nasze zamierzenia zostały zrealizowane i czy widzowie będą w stanie wynieść coś głębszego z tego filmu. Jesteśmy jednak głęboko przekonani, że tak. Że oprócz zabawy będzie tam jeszcze jakiś moment do przemyśleń. Tomasz Konecki dodał: – Zawsze byliśmy na granicy komedii, ale my robimy komedie w ten sposób, że jesteśmy bardzo blisko realizmu i prawdziwych uczuć, które wiążą bohaterów.

Premiera filmu 30 stycznia 2009 roku. Dystrybutorem, jak poinformował Paweł Wachnik, będzie firma ITI.