Manifest komercyjnego widza

Ileż to słyszeliście, że chodzicie na komercyjne filmy, które nie są nic warte? Co ma począć więc widz, który po prostu lubi takie kino? Zapraszam do przeczytania swoistego manifestu sympatyka kina komercyjnego.

Na początku powiem jedno – Tak jestem sympatykiem kina komercyjnego. Nie czuje się ani gorszy ani specjalnie z tego powodu lepszy. Tak jak wszędzie i tutaj wszystko zależy od gustu wypowiadającego się a ten jak to zwykle bywa najczęściej jest bardzo różny.

Sam podział na filmy komercyjne i nie komercyjne jest mocno mylący. Otóż, bowiem który reżyser/producent nie chce za swoją pracę (bo tak tworzenie filmów należy traktować) otrzymać dobrego wynagrodzenia? Co więcej pozwolę sobie na stwierdzenie, iż najczęściej o komercyjnym kinie mówią ci twórcy, których obrazy nie miały zbyt wielkiej oglądalności. Najłatwiejszym tłumaczeniem jest wtedy opowieść o tym, że to nie jest film komercyjny, że zależało na jakimś przekazie itd.
Zgadzam się za to na podział kina pod względem filmów ambitnych (przekazujących widzowi coś więcej) i tych czysto rozrywkowych. Zarówno jedne i drugie należy traktować ze swoistym szacunkiem, bowiem oba rodzaje są bardzo potrzebne.

Mało kto zdaje sobie sprawę, iż to właśnie te typowo rozrywkowe filmy pod większą publikę najczęściej finansują filmy ambitniejsze i trudniejsze w odbiorze. Gdyby, więc nie ten pierwszy rodzaj to, co ambitniejsze produkcje miałyby dużo większe problemy z otrzymaniem finansowania.
Nie należy więc tzw. superprodukcji od razu traktować jako coś gorszego. W kinie, bowiem najważniejszym celem powinno być dostarczenie widzowi czegoś, co sprawiłoby, iż na godzinę, dwie zapomni o całym otaczającym go świecie a skupi się na filmowych bohaterach.
Podobnie się ma ocena ambitniejszych produkcji. Dobrze, bowiem, iż powstają gdyż bez nich nie można byłoby obejrzeć w kinie czegoś ciekawego, innego.

Sam bardzo lubię chodzić na produkcje, które dla wielu osób są uznawane za czysto komercyjną papkę. Nie przejmuje się tym specjalnie, ale coraz częściej widzę swoistą różnicę w podejściu wielu osób do tego swoistego problemu. Oto bowiem coraz częściej produkcjami komercyjnymi stają się te, które osiągają niespodziewanie sukces. Ostatnio to było szczególnie widoczne przy okazji Mamma Mia!. W większości poważniejszych recenzji (nie internetowych) pojawiły się opisy, że to jedna z najgłupszych pozycji ostatnich lat. Okazało się jednak, że widzowie nie posłuchali tych opinii i udali się tłumnie do kin. Podobne przykłady można by mnożyć i mnożyć. Pokazują jednak one jedno – to, że to, co popularne (nie tylko w kinie) staje się obiektem kpin wielu.

Inna sprawa, która szczególnie często pojawia się przy okazji mówienia o kinie komercyjnym jest traktowanie fanów/sympatyków przeróżnych produkcji jako kogoś gorszego. Ja/My nie jesteśmy, bowiem gorsi od sympatyków produkcji Almodovara. Nie znaczy to zarazem, że jesteśmy zwykłym pospólstwem, które przyjmie byle co, co zawiera schemat (początek, kulminacja, w której wydaje się, że bohater nie poradzi sobie, finał, z happy endem). Ale tak właśnie nie jest.
Taki obraz jest mocno krzywdzący i wielce niesprawiedliwy. Wielu razi sprawiając, że co raz częściej osoby deklarują w publicznych rozmowach, że lubią kino ambitne a w zaciszu domowym cieszą się oglądając kolejną komercyjną superprodukcję. To zaś z kolei prowadzi w dalszej perspektywie, że wszelkie rankingi stają się coraz mniej miarodajne.
To da się zauważyć choćby na forum naszego serwisu, kiedy przy okazji niektórych rozmów o kinie pojawiają się oskarżenia, że osoba A nie może wypowiadać się w temacie, bo przyznała 9 pkt. jakiejś superprodukcji.

Mnie bardzo często zastanawia, dlaczego sympatycy kina ambitniejszego atakują sympatyków kina rozrywkowego? Nie rozumiem tego i chyba nie prędko będę potrafił zrozumieć. Nie musimy lubić tego samego, ale miło byłoby, abyśmy szanowali swoje poglądy i sympatie. Miło byłoby gdyby kiedyś pewnego dnia można było swobodnie porozmawiać o tym, co się naprawdę lubi bez obawy, że wyśmiane zostaną nasze sympatie. I mówię tutaj nie tylko o samym kinie, ale również muzyce itd.

Na koniec, więc moje przesłanie do tych, którzy lubią kino rozrywkowe. Nie bójcie się o tym mówić. Nie jest nas naprawdę tak mało. To nie wstyd się do tego przyznać.

Kadr z filmu Mamma Mia! 2008Kadr z filmu Mamma Mia! 2008 Pedro AlmodovarPedro Almodovar

PS – Artykuł inspirowany pewną kłótnią na forum.


Michał
"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii" Andr Malraux