Spokojny weekend

W tym tygodniu przyjrzymy się tylko czterem premieriom. Dystrybutorzy dają nam chwilę oddechu przed świetami, serwując lekkie produkcje.

Obecny weekend należy do spokojnych, mamy dwie komedie oraz dwa ciekawe dramaty.

CZTERY GWIAZDKI – nieoczekiwany hit w Stanach Zjednoczonych, który dwa tygodni z rzędu rządzi w tamtym Box Office. Widzowie zniszczyli Punishera na rzecz tej familijnej komedii romantycznej. Czy warto? No na pewno jest to lekki film, w sam raz na okres świąteczny – w tym okresie miło się takie filmy ogląda, lecz druzgocące recenzje dają do myślenia. Mimo wszystko, myślę, że można się przejść do kina, lecz raczej nie jest to bardzo konieczne. Premiera na DVD najzapewniej będzie dość szybko. Główne rolę grają Vince Vaugh oraz Reese Witherspoon.

WIELKI STACH – Komedia Roba Schneidera z Robem Schneiderem w roli głównej. Czytałem dużo dobrego o tej produkcji, mówiło się cicho, że to powrót Roba, lecz, niestety, film przeszedł bez echa. Chwalili bardzo jego grę, pomysł, reżyserię i to, że sztuki walki w filmie wykonywał sam, bez dublera. Na pewno pozycja obowiązkowa dla fanów Roba. Patrząc, mamy tylko dwie komedię, a jest to idealny gatunek by odpocząć od świątecznego zgiełku.

12 LAT I KONIEC – Czwórka 12-latków tworzy zgraną paczkę dobrych przyjaciół. Przypadkowa, tragiczna śmierć jednego z nich rodzi u pozostałych gniew i chęć zemsty. Ból, który przeżywają w związku z utratą przyjaciela wiąże ich jeszcze silniej i ma ogromny wpływ na kształtowanie się ich charakterów oraz na odkrywaniu własnej odrębności w otaczającym ich świecie dorosłych. Film, który w końcu po trzech latach dotarł do naszych kin. Mówiło się pozytywnie o filmie, że przyzwoity dramat na jesienno-zimowy wieczór, ale czy wart kina?

LIVERPOOL – Farrel, pięćdziesięcioletni mężczyzna, po latach spędzonych na morzu, postanawia wrócić do domu. Wraca do Ziemi Ognistej, położonej najdalej na południe prowincji Argentyny, by odwiedzić matkę, o ile ta jeszcze żyje… Ostatnie 20 lat Farrel spędził na morzu, prowadząc życie nihilisty – pił, żeby zapomnieć, płacił kobietom, żeby z nim spały, nie miał żadnych przyjaciół. Kiedy dociera do rodzinnego domu, okazuje się, że matka rzeczywiście jeszcze żyje, ale jej kontakt ze światem jest już znikomy. Jednak w domu jest jeszcze jedna bardzo bliska mu osoba, o której istnieniu nie wiedział… Obraz ciekawy, poruszający. Pierwsze wrażenie zostawia mieszane, ale często powtarzają ludzie, że jest to jeden z takich filmów, które stają się lepsze im dłużej się na ich temat myśli.

Zapraszam do kin!