W skutek kryzysu Lionsgate upadnie?

Studio Lionsgate Entertainment może stać się pierwszym studiem filmowym, które upadnie w skutek kryzysu finansowego.

Chociaż trwający już od jakiegoś czasu kryzys finansowych w Stanach Zjednoczonych dla branży filmowej okazał się bardzo łagodny to teraz może taki już nie być. Bank Caris & Co niedawno obniżył swoje prognozy dla Lionsgate Entertainment . Co ciekawe analitycy tego banku poinformowali, iż przyszłość studia zależeć będzie od zbliżającej się premiery My Bloody Valentine 3D, która będzie miała miejsce 16 stycznia 2009 roku. Tym bardziej przyszłość studia jest niepokojąca, iż bardzo wiele zainwestowała ono w dosyć słabo radzący sobie Spirit, który od 25 grudnia na swoim koncie ma zaledwie 15,7 mln $.

Wszystkie obserwacje analityków wydają się być trafne, bowiem rok 2008 był najgorszym pod względem trafności w produkowane filmy. Wystarczy wspomnieć przy tym o bardzo słabo radzących sobie Ostatnim zleceniu czy też Transporter 3, które okazały zamiast przynieść dochód wykazywały straty. Również końcówka roku okazała się słaba, gdyż zarówno Punisher: War Zone jak i wymieniany wcześniej Spirit radzą sobie dużo gorzej niż było to oczekiwane.

Ostatni rok okazał się najgorszy dla tego studia, które przypomnijmy przed laty było uważane za jedno z najlepszych niezależnych w Hollywood. To właśnie w nim udało się zrealizować Piłę a potem świetnie przyjęte na całym świecie Fahrenheit 9 / 11 czy też Miasto gniewu. Ale początkowy sukces przyniósł pasmo niezbyt ciekawych decyzji. Studio nie chcąc być postrzegane jako produkujące tylko horrory postanowiło zainwestować w komedie i współpracę z reżyserem Tylerem Perry.

Największym niepowodzeniem studia okazała się słaba promocja swoich filmów. To właśnie wielkie studia świetnie wyczuły moment, iż z każdej nawet najmizerniejszej produkcji można zrobić hit, jeśli odpowiednio zadba się o PR i reklamę. Tego odpowiednio wcześnie nie wyczuł Lionsgate, który nadal reklamował się przede wszystkim w kinach i wypożyczalniach. Dlatego też obecnie wszystko postawiono na jedną kartę, którą ma być najnowszy horror 3D.

Największą zagadką jest teraz jak widzowie przyjmą My Bloody Valentine 3D bowiem nie wiadomo czy okaże się ten film hitem ratującym studio przed upadkiem czy też stanie się jego przysłowiowym gwoździem do trumny. Jest szansa jednak na ratunek, bowiem promocja tego horroru jest na najwyższym poziomie a same koszty produkcji wyniosły jednie 20 mln $.

Szefowie Lionsgate Entertainment jednak nie śpią spokojnie mając na uwadze przykład trwającego kryzysu w studiu New Line Cinema, które stoi na krawędzi upadku po słabym przyjęciu przez widzów Złotego Kompasu. Co więc przyniesie czas?

!http://gfx1.fdb.pl/bzf7ds(Lionsgate )!


Michał
"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii" Andr Malraux