Krytyka wobec nowego Street Fightera

Street Fighter: The Legend of Chun-Li ostatnia adaptacja powszechnie znanej serii gier komputerowych otrzymała już mnóstwo negatywnych recenzji.

Obraz miał swoją premierę w USA 27 lutego wywołując falę krytyki. Według serwisu Entertainment Weekly film jest panazjatycką mieszanką sensacyjnych banałów wplątanych w fabułę, która ukazuje seksowną kobietę kopiącą tyłki wrogów w akcie zemsty za porwanie ojca. Sceny walk są kiepskie, aktorzy sztywni, a senna atmosfera może wprowadzić w nostalgiczny nastrój.

Hollywood Reporter również przedstawił mało pochlebną opinię: Kolejna gra video zostaje doszczętnie zniszczona podczas tłumaczenia jej na potrzeby dużego ekranu.

Wcześniejsza adaptacja ukazała się w 1994 r. z Jean-Claude Van Dammem w roli głównej. Ta wersja także nie spodobała się krytykom.

Nie ma sensu oczekiwać od ekranizacji takiego typu gier czegoś więcej niż tylko rozrywki. Taki film nie powstaje dla przekazania ważnych wartości, a jedynie dla efektów specjalnych i akcji. Jednak czy i te ostatnie cechy zostały zawarte w legendzie o Chun-Li przekonamy się po polskiej premierze jeśli w ogóle do takowej dojdzie.

Kadr z najnowszej ekranizacji Street FighteraKadr z najnowszej ekranizacji Street Fightera


Patryk Tokarek
Maniak serialowy lubujący się w telewizji brytyjskiej, która moim skromnym zdaniem bije na głowę wszelkie inne jeśli chodzi o seriale, programy rozrywkowe, filmy dokumentalne i pełnometrażowe. Oprócz tego rzucam okiem na seriale azjatyckie, głównie japońskie. Oczywiście śledzę także wydarzenia na wielkim amerykańskim ekranie. Aktualnie, korespondent z Londynu :)