Producenci kłamią, aby przyciągnąć widzów do kin?

Kadr z filmu X-Men Geneza: Wolverine (2009)

Po tym jak robocza wersja filmu X-Men Geneza: Wolverine wyciekła do internetu szef studia Fox Tom Rothman powiedział w wywiadzie, iż każdy oglądający ją na swoich komputerach nie będzie w pełni miał możliwości zobaczyć kilku kluczowych scen. I to nie tylko, dlatego, że brakuje w nim efektów specjalnych, ale również, dlatego, iż na tej taśmie nie znalazło się kilka kluczowych dla filmu scen. Teraz wychodzi na to, iż okłamał widzów, wersja w internecie jak i kinowa trwa dokładnie 107 minut.

Po pokazie prasowym w Los Angeles cześć dziennikarzy postanowiła sprawdzić, jakie są różnice w wersji finalnej z wersją roboczą. Co ciekawe okazało się, iż poza wykończeniem efektów specjalnych niczym się ona nie różni. I teraz zarzucają oni szefom studia kłamstwo, aby przyciągnąć widzów do kin.

Teoretycznie większość ludzi z branży filmowej rozumie postępowanie Rothmana, ale z drugiej strony uważa przy tym, iż to może się odbić na sprzedaży innych produkcji tej firmy. Niektórzy widzowie po seansach w kinach postanowią obejrzeć wersję nieobrobioną, aby przekonać się, jakie są różnice tego, co widać na ekranie kinowym a takim "surowym materiałem" i wtedy mogą się zawieść.

Wydaje się, iż najlepszym sposobem obronienia się przed piractwem jest wysoka jakość produkcji i nowatorskie pomysły. Bowiem jeśli film będzie dobry to widzowie na pewno będą go woleli obejrzeć w kinach niż na ekranach komputerów.

X-Men Geneza: Wolverine już 1 maja trafi do naszych kin.

Źrodło: www.slashfilm.com


Michał
"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii" Andr Malraux