Pokaz scen z Avatara!

Avatar

W CinemaExpo International w Amsterdamie, reżyser, James Cameron, zaprezentował 24 minuty scen ze swojego oczekiwanego dzieła sci fi, Avatar. O filmie już od początku produkcji mówi się, że będzie rewolucjonizował kino na miarę taką, jaką Gwiezdne Wojny zrobiły w latach 70.

Co na to dziennikarze i ludzie, którzy mogli obejrzeć te sceny? Była rewolucja?

Wszystko wskazuje na to, że Avatar spełni oczekiwania. Według każdego, kto widział, sceny zapierają dech w piersi. Zatem wychodzi na to, że 18 grudnia tego roku nastąpi wielka rewolucja w kinie!

Poniżej rozpiszę cytaty opisujące wrażenia z tych scen, by na końcu dać cały opis z pokazu. Nie ma tam jakiś strasznych spoilerów, więc chyba można swobodnie czytać.

Szkic koncepcyjnySzkic koncepcyjny

THE INSIDER:

Doświadczenie, po którym zbiera się szczękę z ziemi. Dotychczas 3-D było używane jako bajer.

Jeśli chodzi o postaci przejmujące swoje Avatary:

Myślałem tak jak wy, że widziałem już wszystko możliwe przy postaci Golluma, ale Cameron znowu tego dokonał. Stworzenia wydają się tak bardzo prawdziwe, że po kilku minutach zapominacie, że patrzycie na wielką bardzo niebieską postać stworzoną w komputerze. Nawet udało im się zrobić oczy, które kompletnie przekonują! Postaci mają prawdziwe osobowości i duszę. Jak, do diabła, to możliwe, że w ogóle nie miałem wrażenia, że oglądam film, który prawie w całości został stworzony w komputerze?! Efekty są bezkonkurencyjne i rewolucyjne. Po rozczarowujących i bezsensownych filmach 3-D, Avatar może być pierwszym, w którym 3-D jest odpowiednio użyte.

IESB:

To sprawiło, że chcę stworzyć machinę czasu, jak Cartman z South Parka, abym nie musiał czekać do 18 grudnia, aby obejrzeć ukończony film. Jeśli film będzie taki, jak sceny, które obejrzałem, będzie to najlepszy film dekady!

Unique Cinema Sysstem Nord poprzez serwis Twitter:

Oszałamiające, dosłownie szczęka opada na ziemię. Niesamowite efekty, jakich nigdy wcześniej nie można było zobaczyć z oszałamiającymi detalami. Efekty komputerowe były fotorealistyczne, postacie wyglądają prawdziwie jak nigdy dotąd. Wierzcie, w to, co piszą o Avatarze, ten film będzie rewolucją!

MarketSaw:

Klipy były zniewalające! Nie UWIERZYCIE w te szczegóły! Świat jest niesamowity. Wszystko żyje, oddycha. Ilość liści wywoła u was wrażenie, jakby ktoś stworzył prawdziwą dżungle. Małe owady i ptaki latające w ujęciach, ale jakby ich nie było. Traktujecie je jako część świata, jak gołębia w parku. Nie są tam umieszczone. Po prostu tam żyją i przypadkiem znajdują się w ujęciu. Jest ujęcie liści, które robi tak prawdziwe wrażenie, że przez myśl Wam nie przechodzi, że to efekt komputerowy. Wierzycie w istnienie tego świata. On tam jest, nie musicie w niego nawet wierzyć, bo po prostu go doświadczacie.

GJKooijman poprzez serwis Twitter:

To oszałamia. Avatar zmieni przemysł filmowy na zawsze. To nie przypomina nic, co możecie sobie wyobrazić, to jest prawdziwe. Cameron stworzył nową planetę i zabrał tam swoją kamerę. TO ZMIENI FILMY NA ZAWSZE!

Szkic koncepcyjnySzkic koncepcyjny

A teraz zapraszam do przeczytania opisów scen według The Insider:

PIERWSZA SCENA:

Widzimy okaleczonego byłego marinesa, Jake’a Sully’ego (sam Worthington), który właśnie przyleciał na planetę Pandora. Jest na wózku inwalidzkim, wjeżdża, aby usłyszeć przemowę pułkownika Quaritcha, granego przez imponującego Stephena Langa. Daje klasyczną przemowę przywódcy wojskowego do żołnierzy tuż przed bitwą. Jake słucha tej przemowy, pojawia się na jego twarzy melancholijny uśmiech. Chociaż scena była w 3-D, tak naprawdę tego nie zauważyłem. W końcu jakiś reżyser nie musiał atakować widza tanimi trickami z czymś wystającym z ekranu.

DRUGA SCENA:

Dr. Grace Augustine (Sigourney Weaver) wyjaśnia Jake’owi proces przenoszenia umysłu do Avatara. Chociaż scena to głównie ekspozycja, możemy dobrze przyjrzeć się laboratorium, a przede wszystkim Avatarom, podobnym do Na’Vi. Te wysokie niebieskie stworzenia leżą w zbiornikach wodnych, czekają jak człowiek "wskoczy" do ich ciał. Poza Weaver i Worthingtonem, w scenie widzimy postać graną przez Joela Moore’a, Norma Spellmana.

TRZECIA SCENA

W tej scenie moje serce zaczęło bić jak szalone. Jake i Norm po raz pierwszy dostaną swoje Avatary. Wchodzą do jakiejś kapsuły i błysk, ich umysły wchodzą do niebieskich stworzeń, leżących teraz na szpitalnych stołach. Chwilę później Avatar Jake’a się budzi. TA SCENA ZAPARŁA MI DECH W PIERSI. Myślałem, że tak jak wy, widziałem wszystko z postacią Golluma, ale Cameron ponownie tego dokonał. Te stworzenia są tak bardzo prawdziwe, że po paru minutach zapominacie, że patrzycie na wielką bardzo niebieską postać stworzoną przez komputer. Nawet oczy kompletnie przekonują. Postaci mają prawdziwe osobowości i dusze!

CZWARTA SCENA

Tutaj Avatary Jake’a, Norma i Grace badają dżungle Pandory. Otoczenia trochę przypominało mi planetę, którą widzieliśmy przez chwilę w Zemście Sithów. Wszędzie rosło dużo wielkich kolorowych kwiatów i roślin. Entuzjazm Jake’a działa na nerwy Grace. Chwilę później mamy pierwszą konfrontację ze stworami. Jakiś rodzaj nosorożca z kwiatem wystającym z głowy biegnie, jakby chciał zabić Jake’a, ale on nie okazuje strachu i zaczyna krzyczeć. "Nosorożec" ucieka, ale nie z powodu Jake’a, ale z powodu bardziej niebezpiecznego stworzenia. Coś w rodzaju wilka atakuje Jake’a od tyłu. W następnych kilku ujęcia Jake poznaje Na’Vi Neytiri (Zoe Saldana). Jake jest w nocy sam, mając tylko pochodnię do obrony przeciwko strasznie wyglądającym "psom". Chcąc z nimi walczyć, Jake mówi: "Na co czekacie?!" Kiedy jeden z nich atakuje go, uderza go pochodnią w twarz. Walka toczy się tak, że Jake nie może sam wygrać. Szczęśliwie dla niego, pojawia się Neytiri z łukiem i pomaga odstraszyć stworzenia. Kiedy Jake chce okazać wdzięczność, Neytiri odrzuca jego rękę i mówi, że zabijanie tych stworzeń nie było dobre. Kiedy obraz się ściemnił, mój umysł zaczął pracować z dwojoną prędkością. Jak, do diabła, to możliwe, że w ogóle nie miałem wrażenia, że oglądam film, który prawie w całości został stworzony w komputerze?!

Najpiękniejsze sceny nastąpił chwilę po tym, co wam opisałem. Kiedy Jake chce wziąć pochodnię ze sobą, Neytiri zabiera ją i rzuca do rzeki. Jak za dotknięciem magicznej różdżki, kwiaty, rośliny, nawet ziemia zaczęła świecić w ciemności. To piękno zaparło mi dech w piersi. W między czasie mogliśmy dowiedzieć się czegoś o Neytiri i jej pobratymcach. Każdy, kto zna historię o Pocahontas i Johnie Smithcie, rozpozna podobieństwa. Neytiri oprowadza Jake’a po swym świecie. Tajemnicze kwiaty, świecące nasiona i mistyczne drzewo, które pojawia się znikąd. Miała spojrzenie w oczach, które mówiło, że on jest wybrańcem. I oczywiście ma racje. Jake ma poprowadzić Na’Vi do bitwy z wielką armią pułkownika Quaritcha.

W następnych scenach poznajemy stworzenia zwane "Banshee". Na’Vi dosiadają tych groźnych stworzeń, gdy polują. Neytiri tłumaczy Jake’owi, że Banshee najpierw musi szanować cię, zanim możesz go dosiąść. Potem kolejna niesamowicie piękna scena.

Ostatnia scena nie była ukończona. To, co widzieliśmy, to była matka wszystkich bitew. Niezliczone zastępy Na’Vi lecące na Banshee i atakujące flotę Quaritcha. Nie mogę się doczekać, by zobaczyć tę bitwę w pełni ukończoną!

Tak wyglądają wrażenie po obejrzeniu 24 minut scen z Avatara. Co o tym sądzicie? Jeszcze nie widziałem nawet oficjalnego zdjęcia, a osobiście czekam na ten film bardziej niż na Gwiezdne Wojny. Zapraszam do komentowania!

Źrodło: Różne