Darabont o Fahrenheit 451

Frank Darabont

Serwis ShockTillYouDrop.com podczas rozdania Saturnów rozmawiał z Frankiem Darabontem o jego długo oczekiwanym projekcie, adaptacji książki Raya Bradbury’ego, Fahrenheit 451. Trzeba przyznać, że Darabont nie boi się odważnych wypowiedz, mówiących dużo prawdy o Hollywood.

To jest mój inny wielki priorytet. Próbuje dostać na to zielone światło, strasznie trzeba o to walczyć. Hollywood nie ufa mądrym materiałom. Jeśli pokażesz im bardzo mądry scenariusz, jest ciężko. Jakiś czas temu osoba ze studia czytała scenariusz i usłyszałem, "Wow, to najlepszy i najmądrzejszy scenariusz, jaki czytałem odkąd prowadzę studio, ale nie ma szans, żebym dał zielone światło". Spytałem, dlaczego, na co usłyszałem, "jak takim materiałem zmotywuję 13-latków, by poszli do kina?". Odpowiedziałem, że powinniśmy zrobić dobry film i na pewno sam się obroni. Ale ten argument nic nie zdziałał. Ten film był po prostu zbyt mądry dla tej osoby, zbyt metaforyczny itd.

Remake bardzo udanego dramatu s-f z roku 1966. W całkowicie kontrolowanym społeczeństwie nie ma miejsca na wolne słowo czy też własne opinie. Władza kontroluje społeczeństwo poprzez dostęp do informacji a także odpowiednie pigułki. Książki i inne przejawy niezależnego myślenia są zakazane i tępione ogniem przez "strażaków". Główny bohater Guy Montag jest dobrze zapowiadającym się "strażakiem" ma żonę i dobry dom z dwoma telewizorami. Jednak wszystko się zmienia gdy Montag poznaje Klarysę, która namawia go do przeczytania pierwszej książki w życiu…

Co o tym sądzicie? Hollywood da kiedyś zielone światło na ten ciekawy projekt?