Wielki koncert Ennio Morricone

Koncert Ennio Morricone

30 sierpnia z okazji obchodów urodzin Solidarności, odbył się koncert prawdziwej, żywej legendy kina – Ennio Morricone. Wydarzenie miało miejsce na terenie Stoczni Gdańskiej i zebrało widownię liczącą 20 tysięcy osób.

Dzień wcześniej miała miejsce konferencja prasowa, zainteresowanych odsyłam TU

Obchody rozpoczęły się o godzinie 20:00. Przybył oczywiście prezydent miast Gdańsk, Paweł Adamowicz, ale także byli ludzie zasłużeni dla Solidarności, jak Marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski i były prezydent Lech Wałęsa z rodziną.

Bronisław Komorowski, Lech Wałęsa, Maciej Zięba - fot. Adam SiennicaBronisław Komorowski, Lech Wałęsa, Maciej Zięba - fot. Adam Siennica

Na scenę wyszedł dyrektor Europejskiej Centrum Solidarności, Maciej Zięba, który w paru słowach zapowiedział wielki finał obchodów urodzinowych, a następnie oddał mikrofon prezydentowi Lechowi Wałęsie. Pan prezydent opowiedział o wielkiej wadze Solidarności. Najważniejsze było podkreślenie przez niego, że wtedy się szczerze cieszyliśmy, czego dziś już tak nie czuć. Życzył wszystkim, abyśmy w życiu nauczyli się czerpać radość i bawić.

Maciej Zięba - fot. Adam SiennicaMaciej Zięba - fot. Adam Siennica

Prezydent Lech Wałęsa - fot. Adam SiennicaPrezydent Lech Wałęsa - fot. Adam Siennica

Potem na scenę weszła gwiazda wieczoru, Ennio Morricone, przywitany gromkimi brawami przez 20-tysięczną publiczność. Chwilę później wjechał tort urodzinowy z napisem "29 lat Solidarności" – Maciej Zięba, Ennio Morricone i prezydent Lech Wałęsa symbolicznie zdmuchnęli świeczki. Pan prezydent, będąc w bojowym nastroju, chciał wywalczyć dla publiczności tort na poczęstunek, lecz, niestety, zakończyło się to niepowodzeniem.

Lech Wałęsa, Ennio Morricone i Maciej Zięba - fot. Adam SiennicaLech Wałęsa, Ennio Morricone i Maciej Zięba - fot. Adam Siennica

Nadszedł czas rozpoczęcia samego koncertu. Morricone zaczął poważnie, monumentalnie i poruszająco od utworu z Bitwy o Algier z 1966 roku, później piękna partytura z Ofiar Wojny czy Po antycznych schodach. Wrażenie piorunujące, które ciężko można opisać słowami – z trudem pod sceną robiło się zdjęcia, gdy atakowały tak przepiękne emocje.

Ennio Morricone - fot. Adam SiennicaEnnio Morricone - fot. Adam Siennica

Oczywiście nie zabrakło także wielkich dzieł westernowych Mistrza, jak Pewnego razu na dzikim zachodzie czy Dobry, zły i brzydki, gdzie przy tym drugim, gdy orkiestra zagrała pierwsze nuty, rozległy się gromkie brawa – każdy wiedział, co to będzie zanim jeszcze pojawił się tytuł na telebimach. Usłyszeć jedną z najbardziej charakterystycznych melodii w historii kina to oszałamiające doświadczenie, brzmienie, akustyka i aranżacja była tak potężna, że nie da się tego w żaden sposób porównać do czegokolwiek. Gęsia skórka i ciarki przechodzące po plecach, to tylko niektóre rzeczy odczuwalne podczas tego utworu. Minusem było to, że nie było obiecanych przez organizatora urywków z filmu, nie wiem, czym było to spowodowane, ale na pewno w połączeniu z obrazem, odbiór byłby o wiele lepszy. Pierwsza część podróży po twórczości Mistrza zakończyła się po godzinie, nastąpiła 15 minutowa przerwa, podczas której można było zregenerować siły.

koncert Ennio Morricone - fot. Adam Siennicakoncert Ennio Morricone - fot. Adam Siennica

Druga część, wedle oczekiwań, rozpoczęła się od partytury z Karola, człowieka, który został papieżem. W tym utworze, nie było takiej dawki emocji poruszających, jak w drugim, który poleciał w późniejszej części, a przy którym ciężko było nie odczuwać wzruszenia. Nie wiem, czy to wina aranżacji, czy samych emocji, ale łzy mimowolnie napływały do oczu.

Koncert Ennio Morricone - fot. Adam SiennicaKoncert Ennio Morricone - fot. Adam Siennica

Mieliśmy bardzo znane utwory z takich filmów jak: Cinema Paradiso, przepiękne Nostromo czy melodie "Obój Gabriela i "Jak w niebie, tak i na Ziemi" z Misji, której oczywiście zabraknąć nie mogło. Misja w wersji koncertowej była perełką koncertu, tworząc niesamowity nastrój. Przy tych utworach ciężko było zachować pozytywne emocje w sercu, gdy dochodziła już świadomość, że koncert dobiega końca.

Koncert Ennio Morricone - fot. Adam SiennicaKoncert Ennio Morricone - fot. Adam Siennica

Opisując koncert, nie mogę zapomnieć o wspaniałej sopranistce, Susannie Rigacci, bez której kilka partytur nie mogło zabrzmieć tamtego wieczoru w Stoczni Gdańskiej. Jej ekspresja dodawała smaczku, potęgowała emocje i budziła szczery zachwyt.

Morricone został nagrodzony długą owacją, której efektem były cztery bisy, podczas którego największe wrażenie zrobił Ecstasy of Gold z Dobrego, złego i brzydkiego, przy udziale sopranistki. Utwór heroiczny, żywy, którego wykonanie było niezwykłe, a możecie je posłuchać poniżej.

Czas na podsumowanie tego występu. Dla wszystkich była to wielka, oszałamiająca podróż po twórczości legendy kina na najwyższym poziomie, dla jednych tylko krótka przygoda, ot miły akcent na niedzielny wieczór, dla innych prawdziwe spełnienie marzeń, że mogli usłyszeć to na żywo.

Koncert Ennio Morricone - fot. Adam SiennicaKoncert Ennio Morricone - fot. Adam Siennica

Niestety koncert miał minusy, nie było obiecanych wizualizacji z filmów, telebimy dawały słabą jakość obrazu i ich wielkość pozostawała wiele do życzenia. Nagłośnienie było bardzo dobre, choć wiadomo, że koncert na powietrzu tak pięknej muzyki ma zupełnie inną atmosferę niż w filharmonii. Nie oznacza to jednak, że złą.

Brawa dla ECS za dobór artysty, dzięki temu na 29 urodziny mieliśmy świetne artystyczne doświadczenie, które zmusza do refleksji, zadumy i nigdy nie da o sobie zapomnieć.

Koncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert Morricone

Po koncercie, w biurze prasowym (przyznać trzeba, że wyposażonym wręcz idealnie, brawa do organizatorów) nastąpiła krótka symboliczna ceremonia z udziałem dyrektora ECS, Macieja Zięby i maestro Ennio Morricone, który stanął do pamiątkowego zdjęcia z pracownikami ECS, spróbował tortu i napił się łyka szampana. Później, po prawie 3 godzinnym koncercie, mistrz udał się zapewne do hotelu, aby odpocząć, a my wszyscy do swoich miejsc pracy, aby opisać Wam to niezwykłe, poruszające wydarzenie.

Koncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert MorriconeKoncert Morricone

Wszystkie zamieszczone filmy są amatorskie, nagrywane przez osoby z publiczności