To film, który bardziej się analizuje, niż przeżywa. Bardziej prowokuje do dyskusji, niż zostaje pod skórą. Ogląda się go z uznaniem, ale serce pozostaje dziwnie nietknięte.
przeczytaj recenzję
Film, który niczego nie mówi, a jego fabuła nie przynosi żadnej satysfakcji. Choć Baumbachowi udało się zgromadzić znakomitą obsadę, ich talent nie ratuje tego sztucznego i pretensjonalnego obrazu
przeczytaj recenzję
"Jaki był? Jak człowiek - wielce niegodna istota." - powiedział o swoim stwórcy... android. Było i widowiskowo. I staro-alienowo z wyskakującym z brzucha Obcym. I wisienka na torcie w postaci szajbniętego androida. Niby wszystko na miejscu, więc dlaczego ten film nie przypadł mi do gustu?
Po koszmarnym debiucie horrorkiem "Seizure" Stone na szczęście się rozkręcił. Miał gorsze momenty (np. "Rozmowy radiowe", "Ręka"), ale nawet wtedy czaiło się za tym coś przykuwającego uwagę. Z jego filmów najbardziej lubię "JFK", trylogię wietnamską i "Wall Street". Jego poglądów politycznych, tych nt. wojny na Ukrainie, Putina nie komentuję. Już nawet niczego na ten temat nie czytam, bo szkoda moich nerwów.
Średniak. Nowojorska rzeczywistość żołnierza, który wrócił z Wietnamu, porównywana z tą wojenną. Przynajmniej tak to zrozumiałam. Nie do końca mnie to przekonuje.
Po raz kolejny - każdy jakoś zaczynał. Gdybym wcześniej wiedziała, że to debiut Stone'a, nie uwierzyłabym. Ten film to koszmarek bez ładu i składu. Przegadane, przenudzone, omijać szerokim łukiem. Lepiej obejrzeć "Nieznajomych", albo... Rogera Cormana. A jak ktoś jest masochistą, to "Seizure" jest dostępny na YT.