Autorka nie bawi się w ceregiele i od pierwszego kadru swojej produkcji serwuje dzieło rozedrgane, impulsywne, niedające się okiełznać żadną prostą definicją.
przeczytaj recenzję
To film, który bardziej się analizuje, niż przeżywa. Bardziej prowokuje do dyskusji, niż zostaje pod skórą. Ogląda się go z uznaniem, ale serce pozostaje dziwnie nietknięte.
przeczytaj recenzję
Dla mnie to koronkowy przykład jak prowadzić film z dość zawiłą fabułą i wieloma postaciami, a przy tym nie zgubić widza. Tak jak często narzekam na licznych, identycznych bohaterów, tak tutaj po raz pierwszy mogę powiedzieć, że dokładnie tak to powinno wyglądać. Wszyscy są charakterystyczni, ale nie do przesady.
Do tego nie trzeba znać jedynki żeby się dobrze bawić, nawet się nie zorientowałem, że czegoś może brakować. Ogółem - bardzo dobry, lekkostrawny film.
Na Marceau i Depardieu zawsze warto spojrzeć, ale sama fabuła bez szału. Są lepsze francuskie filmy z lat 80. o miłości z policją w tle (chociażby ten z Delonem i młodziutką Parillaud). Tutaj nic się nie klei, nie angażuje. Nudy.
Sophie Marceau i Vincent Perez znowu razem. Momentami miałam wrażenie, jakby to była kontynuacja filmu "Fanfan". Spotykamy zakochaną parę po latach już jako małżeństwo i widać, że nie do końca się udało. "Żryj kanapkę, bo to ostatnia, którą ci zrobiłam!" I tak długo wytrzymała. Brawo. Ale ta przyjaźń męża i kochanka creepy. Zakończenie też jakieś takie...